Przydrożny kamień – 10

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wprawiał się cały w lekkie wibracje, tak lekkie, że trudne do wyczucia przez każdą, nawet najbardziej uważną i wrażliwą z osób, która na nim zasiadała. Każdej z nich było tak dobrze, że przedłużała, ile tylko mogła, czas odpoczynku na kamieniu. Po zejściu z niego czekała nagroda: poczucie wypoczęcia i pełnej regeneracji sił, a przy okazji także dystansu do swoich problemów, które chcąc nie chcąc i tak w większości niepotrzebnie „zaprzątają głowę”.

Autor: Ewa Majewska