Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył Świt, który przyglądał mu się z marsową miną i troską w oczach,
– Poranku, kaszlałeś przez sen – powiedział Świt i dodał – proszę, zadbaj o siebie.
Mówiąc to, Świt podał mu tacę z bułeczkami z masłem i kubkiem gorącego kakao. Poranek spojrzał na niego z wdzięcznością i zabrał się za swoje śniadanie.
Świt przyglądał mu się uważnie i powiedział:
– Poleż jeszcze. Dziś nie musisz wstawać. Ja zostanę dłużej, a Przedpołudnie przyjdzie wcześniej.
Poranek ze wzruszeniem pomyślał o swoich przyjaciołach. Błogo zrobiło mu się na myśl, że może jeszcze poleżeć i pospać.
Autor: Ewa Damentka