Poranek obudził się – 30

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i przez otwarte drzwi swojego pokoju zobaczył salon i ślady wczorajszej zabawy. Stosy brudnych talerzy, brudne szklanki i kieliszki, resztki jedzenia. Widział też gości, którzy leżeli na kanapach, na podłodze lub kiwali się na krzesłach. Noc siedziała w fotelu z opaską na oczach i jęczała. Świt przykładał jej mokry kompres na czoło i podawał gorącą, mocną herbatę. Wieczór jęknął i próbował się przekręcić z boku na bok. Nagle krzyknął z bólu i złapał się za brzuch. „Ja muszę do łazienki” – jęczał.

Świt posłał Porankowi błagalne spojrzenie. Poranek zrozumiał, szybko wstał z łóżka i zaopiekował się Wieczorem. Z niesmakiem patrzył, jak ten wymiotował, zwracając wczorajszą kolację. Wlał gorącą wodę do wanny i pomógł Wieczorowi wykąpać się. Wytarł go, założył mu szlafrok i zaprowadził do sypialni. Wrócił do salonu i bezradnie popatrzył na gości. Niektórzy spali twardo, inni pojękiwali przez sen.

– Zostaw ich – powiedział Świt – obudzą się i pójdą sobie.

Rozległ się dzwonek do drzwi. Poranek otworzył je i zobaczył Przedpołudnie, które uśmiechnęło się do niego promiennie i powiedziało:

-Jestem wcześniej, mam przeczucie, że się przydam.

Świt nadal pielęgnował cierpiącą Noc, a Poranek z Przedpołudniem wzięli się za sprzątanie. Pomagało im Południe. Goście stopniowo budzili się i wracali do swoich domów.

Gdy przyszło Popołudnie, cały dom lśnił czystością. Zmęczona Noc powędrowała swoją drogą. Wieczór jeszcze spał, a wyczerpany Świt położył się na wolnym łóżku i też zasnął. Poranek marzył o tym, by pójść jego śladem. Przedpołudnie i Południe też były zmęczone.

Popołudnie popatrzyło na nich bystrym okiem. Otworzyło barek i zapytało:

– Może drinka na dobre samopoczucie?

Poranek przypomniał sobie poranny widok i głośno powiedział:

– Nie, dziękuję.

Przedpołudnie i Południe również odmówiły.

– Jak chcecie – Popołudnie wzruszyło ramionami i nalało sobie alkohol. Wypiło jednym duszkiem i znowu sięgnęło po butelkę.

– Nie rób tego – warknął Poranek.

– O co ci chodzi? – zapytało zdziwione Popołudnie.

– Nie rób tego więcej – powtórzył Poranek, a widząc, że Popołudnie nalewa sobie drugiego drinka, ponownie ostrzegł – nie rób tego więcej, albo samo będziesz sprzątać po sobie.

Popołudnie zdziwione rozejrzało się po mieszkaniu.

– Jest czysto, o co ci chodzi?

Poranek poczuł, że roznosi go wściekłość, zacisnął pięści i starał się opanować. Popołudnie popatrzyło na niego jak na wariata.

– Poranek ma rację – powiedziało Przedpołudnie i dodało – Ty masz zabawę. Wieczór i Noc chorują, a my z Porankiem sprzątamy. Jeśli nadal będziesz pić, to przestaniemy sprzątać i będziesz siedzieć w brudzie i wymiocinach Wieczoru i twoich gości.

– Zobaczymy – ze złością powiedziało Popołudnie i szybko wypiło drugiego drinka.

Popatrzyło triumfująco po zebranych i zapytało drwiącym tonem – I co mi zrobicie?

– Dotrzymamy obietnicy – spokojnie powiedział Poranek. A Przedpołudnie i Południe przytaknęły.

Zostawili Popołudnie i poszli odpocząć. Popołudnie, porządnie rozzłoszczone, kopnęło najbliższe krzesło i sięgnęło po butelkę. Nalało sobie trzeciego drinka. Usiadło w fotelu, kieliszek trzymało w dłoniach. „Chyba się napiję” – pomyślało…

Poranek, zasypiając, zastanowił się, jak będzie wyglądało mieszkanie, gdy obudzi się jutro rano. „Już nie mam na to wpływu. Ale muszę być konsekwentny, bo inaczej Popołudnie się nie opamięta” – pomyślał i zamknął oczy. Wyobraził sobie czyściutkie mieszkanie i radosny Świt, który powita go następnego ranka. „Niech się tak stanie” – cichutko szepnął Poranek i zasnął…

Autor: Ewa Damentka