Poranek obudził się – 26

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył kobietę siedzącą na łaszce piasku, tyłem do słońca. Ta drobniutka istota wpatrywała się w ogromny cień, jaki rzucała jej sylwetka. Była duża, miała wielką głowę, długie ręce, a kiedy wstała, również nogi wydłużyły się, jak nogi olbrzyma. Ruszała głową, żeby upewnić się, iż to jej cień leży na piasku. Powoli pomachała rękami, uniosła nogi na boki, ale cały czas jej ciało rzucało wielki cień. Stała zamyślona, co też może czynić ją tak wielką. To coś grzało ją w plecy, a kiedy cień zaczął się zmniejszać, zrozumiała, że to słońce mówi do niej i pokazuje, jaka jest silna i pełna mocy. Co rano dostaje tę błogosławioną porcję kosmicznej energii, a wieczorem, kiedy jej cień staje sie coraz dłuższy, ona może spokojnie zasnąć otulona ciemnym wieczorem.

dla Felka napisała Magda z Dachu