Poranek obudził się – 20

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i znowu je zamknął. Zanurzył się głębiej w ciepłą pachnącą poduszkę. Głowę miał lekką i jasną.

– Jaki cudowny dzień – pomyślał – mam dużo czasu… i taki jestem wypoczęty…

Uszy pieściła łagodna muzyka.

„Noc nastawiła relaksację, jak miło” – pomyślał i uśmiechnął się do siebie.

– A ja przynoszę ci śniadanie do łóżka – powiedział Świt.

– Mmmm? – niepewnie mruknął Poranek.

– Głośno myślałeś – uśmiechnął się Świt.

Poranek speszony usiadł na łóżku. Świt podał mu tacę ze śniadaniem. Kawa pachniała wspaniale.

– Nie musisz się śpieszyć, wcześniej wstałeś.

– Aha – odpowiedział Poranek, pałaszując świeże bułeczki.

– Plan zajęć masz na biurku, ja jeszcze nastawię zmywanie – powiedział Świt i zniknął w kuchni.

Poranek jadł z leniwą przyjemnością. Popatrzył na biurko i uśmiechnął się do siebie. „Zapowiada się wspaniały dzień” – pomyślał….

Autor: Ewa Damentka