Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i szybko zamknął je z powrotem. Chciało mu się spać. Slyszał głosy dobiegające z kuchni. „Mamy gości?” – pomyślał zdziwiony i wygodniej ułożył się w łóżku.
Trzasnęły drzwi wejściowe – widocznie Świt właśnie wyszedł. „A kto został w mieszkaniu?” – zastanawiał się leniwie Poranek. Bardzo nie chciało mu się wstawać. Jednak mus, to mus…
Zrezygnowany usiadł na łóżku i właśnie wtedy w drzwiach jego pokoju stanęła Ela. Popatrzyła na niego z troską i powiedziała:
– Poranku kochany, zrób sobie wolne i pośpij do Południa. Ja zajmę się wszystkim.
Poranek popatrzył na nią z niedowierzaniem, jednak posłusznie położył się i zamknął oczy. Ela otuliła go kołdrą, mówiąc:
– Odpoczywaj, należy ci się dzień urlopu.
Poranek przeciągnął się…, poprawił sobie poduszkę…, rozkoszował się wygodnym materacem…, wreszcie zasnął… Na chwilę otworzył oczy, gdy Popołudnie żegnało Elę.
Poranek rzadko miał okazję do wypoczynku. Pomyślał o Eli z wdzięcznością i znowu zanurzył się w krainę sennych marzeń.
dla Felka napisała Ewa Damentka