Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i poczuł, że nie ma ochoty wstać.
Wbrew powszechnym opiniom, Poranek nie lubił Poranków. Codziennie rano przypominał sobie o tym i zastanawiał się, skąd to przekonanie, że jest taki świeży i pełen energii.
Prawda była taka, że lubił Wieczory i z rozkoszą przebywał w ich towarzystwie. Potem jednak miał wyrzuty sumienia, chcąc sprostać oczekiwaniom tych wszystkich Skowronków, które z niecierpliwością czekały, aż otworzy oczy i będzie im towarzyszył.
Poczucie obowiązku powodowało, że zmuszał się do robienia zadowolonej miny, kiedy szczebiotały mu do ucha wszystkie poranne istoty.
Któregoś dnia nie wstał rano i spodziewał się katastrofy. Okazało się jednak, że nic złego się nie stało. Zdumiony zaczął obserwować świat. Wszystkie stworzenia, kochające Poranek, jak zwykle były szczęśliwe.
Kiedy go zobaczyły roześmiały się i powiedziały: „Głuptasku, kochamy cię jakim jesteś, bo jesteś naszym Porankiem”.
Autor: Wędrowny Grajek