Mróz malował – 14

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Po kilku miesiącach już nie trzeba było chuchać, bo przyszła odwilż, a następnie wiosna. Życie na wsi bardziej niż w mieście pokazuje, że w przyrodzie są rytmy i cykle. Korzystając z miejskich wygód owe rytmy mamy tylko w pamięci. Cykle przyrody dla żyjących na wsi są bardziej odczuwalne, tak że konieczna wydaje się współpraca z przyrodą, a nie przeciwstawianie się jej wielkim siłom.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 33

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nic nie ma. Jego zaskoczenie było tym większe, im dłużej przyglądał się tej paczce. „Czy to jakiś żart?” – pomyślał. Kto śmie robić sobie z niego takie żarty? Był zły…, liczył…, sam nie wiedział na co… Po chwili jednak śmiał się do rozpuku i cieszył się jak dziecko.

Autor: Patisonek

Mróz malował – 13

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Zima jest taka ciepła, jak się ma takie magiczne okno!

Pozwól naturze malować w swojej duszy takie rysunki, jak tylko ma ochotę.

Natura jest czymś tak wspaniałym i magicznym, że nic nie może być bardziej doskonałe.

Autor: Patisonek

Była malutka – 33

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć śladów na śniegu było jeszcze niewiele.

Był zimowy mroźny poranek. Ludzie pojedynczo drałowali do pracy, pozostawiając ślady w głębokim śniegu.

Na przystanku autobusowym ślady ludzi jakby się rozmnożyły, a na przyległej ulicy były odciśnięte linie opon.

Autobusy ruszały z przystanku z dużym opóźnieniem, a pasażerowie przez okna oglądali padający śnieg.

Autor: Adam

Mróz malował – 12

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i obserwować.

Latem jest rower, a zimą mogą być sanki lub narty. Dużo radości daje obserwacja bardzo małych dzieci, które jeżdżą lub uczą się poruszać na nartach.

Stary narciarz zauważył, że małe dzieci łatwo uczą się jazdy na nartach, bo spadają z małej wysokości.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 57

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o małych muchomorkach, które bawiły się wesoło i czuły się bezpieczne.

Nie musiały ukrywać się przed ludźmi, jak inne grzyby – np. maślaki, podgrzybki czy kozaki. Ludzie po prostu nie chcieli ich zbierać, więc małe muchomorki zajmowały się tym, co lubią najbardziej.

Były bezpieczne. Naprawdę, były bezpieczne!

Autor: Braciszek

Mróz malował – 11

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz… Ktoś wszedł na jeziorko. Wydawało się zamarznięte, ale nie było. Każdemu coś się wydaje…

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 32

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że jest kochana. Rozkosznie przeciągnęła się i ziewnęła, wywołując przy tym zachwyt swoich rodziców. Zasnęła, nieświadoma, jak bardzo cieszyli się z jej narodzin.

Autor: Kokoryczka

Mróz malował – 10

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Młoda dziewczyna zerkała przez nią, żeby zorientować się, gdzie jest, bo chciała wysiąść na właściwym przystanku. Jechała tramwajem starego typu, w którym nie było ogrzewania oraz elektrycznych tablic z trasą. Rano nawet nie wiedziała, że takie tramwaje jeszcze kursują w jej mieście…

Początkowo była niezadowolona, że do niego wsiadła. W czasie jazdy jednak zmieniła zdanie, bo chuchanie w okno przypomniało jej zabawy z dzieciństwa. Poza tym zimowe ulice pięknie wyglądały wieczorem. Światło lamp rzucało świetliste kolorowe plamy na śnieg i fasady domów, nadając im tajemniczy, świąteczno-bajkowy charakter.

Autor: Jagódka

Polną drogą – 56

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył słońce wyzierające zza chmur i chowające się z powrotem. Po chwili słońce znów wyjrzało i znów się schowało… Wędrowiec przystanął i zaczął obserwować, jak słońce chowa się, wygląda zza chmur i znów się chowa – jakby bawiło się w jakąś grę.

A może jednak się nie bawiło? Do wędrowca zaczęły docierać komendy wydawane przez dwie osoby stojące na różnych pagórkach. Droga, którą szedł, wiodła akurat między nimi.

Wędrowiec wdrapał się na jeden z pagórków. Zobaczył czarodzieja, który wyciągał ręce do góry i krzyczał wielkim głosem:

– Słońce, schowaj się za chmury i siedź tam, aż do końca dnia!!!

– Co robisz – zapytał wędrowiec.

– Każę słońcu, by się schowało – odpowiedział Czarodziej.

– I słucha?

– Jak widzisz

– A po co to robisz?

– Żeby pomóc ludziom w dolinie. Przyda się im trochę cienia.

Wędrowiec podziękował za rozmowę i powędrował na drugi pagórek. Czarodziej, który na nim stał, krzyczał:

– Słońce, wychodź zza chmur i świeć najlepiej jak potrafisz!

– Co robisz – zapytał wędrowiec.

– Każę słońcu, by świeciło i wyszło zza chmur – odpowiedział Czarodziej.

– A po co to robisz?

– Żeby pomóc ludziom w dolinie. Potrzebują światła.

Wędrowiec pomyślał, że chciałby porozmawiać ze słońcem. Ku swojemu zdziwieniu zaczął unosić się do góry i po chwili opadł na małą chmurkę.

– Nie otwieraj oczu, bo jestem dla nich niebezpieczne – powiedziało słońce i dodało – chyba chcesz mnie o coś zapytać?

– Tak – czemu chowasz się za chmury, potem wychodzisz i znowu znikasz za chmurami.

– Bo mnie o to prosicie – odpowiedziało słońce.

– Nie rozumiem

– JESTEM PO TO, ŻEBY WAM SŁUŻYĆ. Wasi czarodzieje są mi potrzebni na dole, bo dzięki nim lepiej wam pomagam. Oni dobrze orientują się w waszych potrzebach.

– Ale przecież przekazują ci sprzeczne polecenia – zaprotestował wędrowiec.

– Ufam im. Nie mogę i nie zamierzam kwestionować ich kompetencji – łagodnie odpowiedziało słońce.

Wędrowiec został delikatnie postawiony na ziemi. Zamyślony, przestał zwracać uwagę na otoczenie – słońce i obydwu czarodziei. Zaczął rozmyślać o swoim życiu, o tym co chce i czego nie chce. Nawet nie zauważył, że czarodzieje zeszli z pagórków i przyglądali mu się z sympatią. Nie zauważył, że dali znak słońcu, by robiło to, co samo uzna za słuszne. Nie zauważył też, że po chwili zniknęli, rozmyli się w powietrzu…, tak jakby ich nigdy tu nie było…

Wędrowiec, rozmyślając, nie zauważył również, że zawrócił i nogi same prowadzą go do domu…

dla Anny-Marii napisała Brzozowa Bajdulka