Poranek obudził się – 25

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i pomyślał – „jaka szkoda, że jest tak mgliście i pochmurno. Przydałoby się odrobinę słońca, które rozświetliłoby brzozy złociste w ten jesienny czas, a i człowiekowi lepiej by się wstało, raźniej”.

Autor: Felek

Księżyc wyszedł zza chmur – 36

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, rozpostarła płaszcz i głośno zaszlochała, kierując twarz w stronę księżyca. Stawała tak od lat – tworząc legendę o duchu tego miejsca. O istocie, której klątwa ma trwać aż do czasu, gdy dobry, niewinny przechodzień ją zdejmie i przekaże wybaczenie cierpiącemu duchowi.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 24

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył piękny słoneczny dzień.

– Czy wyraz „słońce” powstał od słowa „słoń”? – zastanawiał się Jaś.

– Jasiu, jedz śniadanie, bo trzeba iść do przedszkola.

Jaś jednak miał inne poczucie czasu i dalej myślał.

– Jasiu wychodzimy – powiedziała mama.

Jaś zapytał, czy święta Bożego Narodzenia nie mogłyby być również na wakacjach.

– Jasiu, nigdy tak nie będzie. Idziemy!

– Mamo, a czy przedszkole nie może przyjść do nas?

Autor: Adam

Na ekranie – 44

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Całe bogactwo masz w sobie!”

A to ciekawe… Gdyby można było tylko przyjąć taki punkt widzenia i na serio pamiętać o tym w każdej chwili….

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 23

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył migotanie promieni słonecznych przez liście brzozy. Słyszalny był wiatr, który poruszał tymi liśćmi. Dobrze było siedzieć w cieniu tego drzewa i konsumować obiad. Rodzina była na wakacjach. Zorganizowała tego dnia wycieczkę na polanę i nad strumyk. Powietrze było świeże, obiad smaczny, a w oddali pasły się krowy.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 36

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował dostojnym krokiem przez pustynię. Za nim wyłonił się następny, a potem kolejne wielbłądy. To grupa turystów doświadczała przyjemności przejażdżki na tych zwierzętach. Było mnóstwo śmiechu i robienia zdjęć.

Autor: Anna-Maria

Poranek obudził się – 22

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył Noc, która pochylała się nad nim z troską w oczach.

– Wstawaj Poranku – odezwała się – Ja już muszę odejść, a Świtu jeszcze nie ma. Zadzwonił, że coś zatrzymało go w drodze. Dzisiaj go nie będzie, więc ty wcześniej musisz zacząć swój dzień.

Poranek zamrugał oczami i próbował wstać z łóżka. Zakręciło mu się w głowie. Pora była nieprzyzwoita. Jeszcze nigdy nie musiał wstawać tak wcześnie! Noc popatrzyła na niego ze współczuciem i powiedziała:

– Poranku, w kuchni czeka na ciebie kawa i gorąca owsianka. Ja już wychodzę.

Poranek pokiwał głową. Noc założyła płaszcz i pomachała mu ręką na pożegnanie. Usłyszał trzaśnięcie drzwi i powlókł się do kuchni. Kawa pachniała wspaniale. Ale wybrał owsiankę, bo burczało mu w brzuchu. Powoli wracała jasność umysłu. Rozpoczął nowy dzień…

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 43

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Carpe Diem!”

O, nie – nie dziś. Dziś inne sprawy zaprzątają mój umysł.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 21

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył kłęby mgły, połacie całe lasów i zboczy górskich otulone, jak watą, białymi chmurami… i tylko wierzchołki gór mógł ozłocić. „Gdzie ludzie?” – zapytał.

Ludzie pili zwykle z niego, jak koktajl jakiś (z pomarańczą); z każdym łykiem nabierając przy tym rumieńców.

Ludzie za mgłą – skonstatował. Nagle na jednym ze wzgórz dojrzał Elę.

– Poranku, witaj! – zawołała – Zmachałam się, by tu dojść, a teraz żądam i namawiam: weź moją energię!

Poranek zniżył się, ucałował czółko Eli i zaczął pracowicie rozpędzać mgłę. Część wygnał w dalekie krainy, część spadła jako złoty deszcz kijanek i żab. Ela brodzi w deszczu zaczarowanym, schodząc ze wzgórza.

dla Felka napisał Motyl

Rozległa pustynia – 35

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który uwielbiał pustynię i gwiazdy, które nad pustynią świecą jaśniej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Mimo tego, bardzo chciał zobaczyć ocean.

Słyszał o nim tak wiele od ziaren piasku pustyni, które pamiętały jeszcze pieszczoty fal sprzed trzech milionów lat. Tak im pozazdrościł, że postanowił zrobić wszystko, żeby któregoś dnia zanurzyć wszystkie cztery nogi w morskiej wodzie i poczuć na własnej skórze chłód słonej wody i falowanie fal.

Wkrótce przyjechał kupiec i odkupił od pustynnej karawany kilka wielbłądów, które miały wozić na swoim grzbiecie na krótkie przejażdżki niedzielnych turystów z aparatami fotograficznymi. Te przejażdżki odbywać się miały – tak zupełnie przypadkiem – po jednych z najpiękniejszych, piaszczystych plaż nad wielkim otwartym oceanem…

Autor: Ewa Majewska