Harfistka delikatnie – 16

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do pewnej Smutnej Krainy. Nie wiadomo, jak to mu się udało. Dźwięk ominął zasieki, radary i straże graniczne, jakimi Smutasy broniły swojego terytorium.

Brzmiał w ich uszach, w domach, na ulicach i placach. Nie wiedzieli, skąd dobiegał, więc nie mogli go wyłączyć, choć bardzo się starali. Powołali nawet kilka komisji, które zaczęły się wzajemnie zwalczać, bo myślały, że dzięki temu dźwięk ucichnie.

W końcu mieszkańcy Smutnej Krainy pogodzili się z dźwiękiem harfy i przestali go zauważać.

A harfa brzmiała przepięknie. Jej słodkie tony łagodziły smutki, rozpuszczały granice, jakie ludzie stawiali, by obronić się przed radością, i leczyły… kropelka po kropelce…, nutka po nutce…

Wreszcie, jeden z mężczyzn poprosił, by koledzy przestali nazywać go Smutasem. Inni poszli za jego przykładem i Smutna Kraina zmieniła swoją nazwę. Jej mieszkańcy oddychali z ulgą i brali lekcje gry na harfie.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Na marmurowym blacie – 35

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty przyciągały pięknymi rysunkami i tekstem. Księga-kronika była zbiorem opisów wydarzeń historycznych pewnej rodziny. Przy każdym opisanym wydarzeniu była data i rysunek.

Osoby prowadzące kronikę włożyły dość dużo cierpliwości i czasu, by osiągnąć taki piękny efekt.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 15

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do najdalszego kącika pokoju na poddaszu, w którym stary majster pochylał się nad odrapanym stołem. W słabym świetle lampy naftowej leżały różnej wielkości drewienka oraz narzędzia. Majster pogwizdywał melodię dobywającą się z pokoiku studentki. Trzymał w dłoni zaokrąglony kształt, rzeźbiąc w nim drobnym dłutkiem rysy chłopięcej twarzy.

Autor: Justyna Czekała

Roztańczona brzózka – 44

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wiatr był coraz mocniejszy. To był sygnał zbliżającej się burzy. Obserwator zdał sobie sprawę, że przygotowania do schronienia się ludzi i zwierząt przed burzą są szybkie. Po burzy natomiast wszystko budzi się powoli.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 14

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do skrzata schowanego w szufladzie ze starociami. Dźwięk był tak cudowny, że skrzat nie mógł oderwać od niego swoich uszów. Nie wierzył, że coś tak pięknego może jeszcze usłyszeć w tym elektronicznym stuleciu. Dźwięk, przepełniony miłością i szacunkiem, tchnął w jego malutkie serce iskierkę nadziei na nowe stulecie 😉

dla Ciebie napisał Patisonek

Harfistka delikatnie – 13

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również głos jednej ze słuchaczek, która powiedziała siedzącej obok koleżance, że tak pięknej gry jeszcze nie słyszała. Koleżanka odpowiedziała natomiast, że owszem, koncert jest udany, ale w zachwyt nie wpada.

Jak widać, u różnych osób takie same dźwięki mogą wywołać różne odczucia.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 43

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu coraz bardziej cieszyła się, bo była jeszcze pełnia lata i wielu spacerowiczów chętnie siadało, opierając się o jej pień. Lubiła ich towarzystwo i chętnie dzieliła się z nimi swoją brzózkową pozytywną energią.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 12

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uchylonych drzwi i okien domów jej podwórka i podwórka sąsiadującego z nim. Dźwięki budziły lekkie zdziwienie, po czym uśmiech. Przyczyniały się w niewytłumaczalny sposób do podwyższenia poziomu kultury podwórkowej oraz poprawy manier.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 33

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były wieloma językami i uzupełnione schematycznymi, prostymi rysunkami. Czyżby była to zapomniana i ukryta przed światem uniwersalna księga ułatwiająca porozumienie w kluczowych i elementarnych sprawach, od czasu pomieszania języków na wieży Babel? Czas najwyższy jej użyć!

Autor: Ewa Majewska