W samo południe – 23

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Czy cuda się zdarzają? Każdy sam niechaj odpowie sobie na to pytanie.

Diament leży na pustyni? Woda zawarta w lodzie. Chyba wszystko ma swoje miejsce w przyrodzie.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 66

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Maleńka żabka przycupnęła na listku, który płynął środkiem strumyka. Czuła się jak odkrywca, bo odbywała właśnie najdłuższą podróż swojego dotychczasowego życia…

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 22

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Nawet nie przeszkadzało to, że była sztuczna. Pracownicy pobliskiego hotelu podrzucali ją i inne sztuczne kostki lodu na piaski pustyni. Turyści zwykle zatrzymywali się na ich widok, cudowali, robili zdjęcia, a potem tłumnie przychodzili do hotelowej restauracji na przepyszne zimne napoje – oczywiście z prawdziwymi kostkami lodu włożonymi do szklanek.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 30

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do kobiety i mężczyzny, którzy ślęczeli nad jakimiś papierami. Była to dokumentacja pewnego projektu.

Początkowo przeglądali ją trochę bezładnie, próbując znaleźć jakiś punkt zaczepienia – punkt startowy. Teraz, gdy zabrzmiała muzyka, oboje poczuli jej rytm i w tym rytmie zaczęli pracować. Szybko uporali się z zadaniem, jakie mieli do wykonania i sięgnęli po kolejną dokumentację. Oboje, skupieni na wykonywanym zadaniu, nie rejestrowali upływu czasu. Harfistka przestała grać, a oni nadal pracowali w rytm jej muzyki. Wieczorem każde z nich miało poczucie dobrze spędzonego dnia i satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 21

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wewnątrz kostki tkwiła zamrożona główka miniaturowej czerwonej róży. Słońce ogrzewało lód, a kwiat pił wodę, rozchylając płatki. Wreszcie, kostka zniknęła zupełnie – i zupełnie rozwinęła się róża. Słońce zachodziło, kiedy płatki zaczęły się osypywać, ale boska woń kwiatu wciąż mieszała się z falującym powietrzem nad pustynią.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 65

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…, ale mrówki nie dbały o to, gdyż były zajęte pracą wokół kopca. Lato miało się ku końcowi, a wszystkie jego dary trzeba było zabezpieczyć – na odpoczynek będzie jeszcze mnóstwo czasu. Jednak jedna z robotnic od czasu do czasu spoglądała na letni błękit i w głębi siebie szeroko się uśmiechała.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 20

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Wielką siłą jest żar wiatru. Wielką siłą jest też siła wody – zawarta nawet w małej objętości. Woda przybiera różne formy, w zależności od panujących warunków.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 29

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również śpiącego na portierni ciecia. Zdrzemnął się tylko na chwilę i normalnie nikt, łącznie z nim samym, nie zauważyłby tej przerwy w pracy, ale przyjemne tony muzyki wlały mu się wprost do snu i cieć zaczął podrygiwać na swoim krześle, jakby grał na instrumencie. Zrzucił przy tym telefon i własny płaszcz. Ale sen o byciu zdolnym artystą był tego wart.

Autor: Justyna Czekała

Roztańczona brzózka – 45

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zaczął padać deszcz. Silny, ale krótki. Później wyszło słońce. W kałużach kąpały się ptaki. Pozostałe, siedzące na drzewach, oczywiście pięknie śpiewały. Robiło się coraz cieplej. Woda parowała, a ptaki śpiewały jeszcze mocniej.

Autor: Adam