Drewniana łódka – 15

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce tylko na łódce było jeszcze bezpiecznie – przynajmniej na jakiś czas. Zapuszczono jeszcze raz silnik i równym kursem zaczęto poszukiwać stabilnego lądu lub kogoś, kto potrzebował pomocy i dałoby się go jeszcze uratować.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 39

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również dźwięk instrumentów wiodących. Słuchacze odczuwali natężenie i częstość dźwięków poszczególnych instrumentów. Harfistka, która bardzo pięknie grała, miała poczucie, że jest na scenie sama za swoją harfą. Dopiero po skończonym koncercie, przy brawach publiczności, spoglądała na innych artystów.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 14

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce zalała ona cały świat pewnego człowieka. Topił się i widział, jak tonęło wszystko, co dotąd znał.

Bezradnie patrzył, jak łódka uwalnia się, bo łańcuch, którym przymocował ją do pomostu, zsunął się z palika.

Człowiek nie chciał, a może nie umiał wsiąść do łódki… Nie chciał, a może nie umiał zostawić swojego świata, który właśnie tonął w odmętach… Łódka odpłynęła, a on się temu przyglądał…

O dziwo, nie zatonął. Nie wie, jak to się stało, ale nie zatonął. Jednak nie został w swoim świecie. Nawet nie wie, gdzie ten świat jest, bo powódź, która wcześniej udawała falę przypływu, zaniosła go gdzieś daleko, nie wiadomo gdzie. Na nowe lądy, nowe wody, do nowych ludzi, nowych zasad…

Człowiekowi ciężko żyć w tym nowym świecie, w którym wszystko jest nieznane. Nie ma tego, do czego się przyzwyczaił. Wie jednak, że powinien do tego nowego przywyknąć…

Tęsknota za starym światem nie mija i często szarpie, więc czasami człowiek marzy po cichutku, że nadejdzie nowa powódź i zaniesie go z powrotem do jego poprzedniego świata… może… kiedyś….

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 35

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Leżała, chociaż nie powinna. Trwała, choć nie mogło się to udać. A jednak… była… i dawała nadzieję, że można łączyć skrajności i że niemożliwe jest całkiem możliwe, prawdziwe i realne.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 13

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce należało znów dokonać selekcji i wyrzucić zbędny balast, a zostawić tylko to, co absolutnie niezbędne. W skrajnych przypadkach, ocaleni na morzu przetrwali, bo zostawili sobie NADZIEJĘ i WOLĘ ŻYCIA.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 38

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również małej, ciemnej kuchni w suterenie, gdzie dziewczynka o brudnej twarzy stała ze spuszczoną głową w oczekiwaniu na karę. Na przegniłej posadzce leżała garść rozrzuconych drobnych pakunków. Na zewnątrz było tego wieczoru bardzo mroźno; przechodnie spieszyli się do domów i nikt nie chciał od niej kupić zapałek, więc zmarznięta ostatkiem sił pobiegła do domu. Dziewczynka za wszelką cenę starała się koncentrować na płynącej z oddali muzyce.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 34

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kostka błyszczała, więc zwróciła uwagę przelatujących ptaków. Ptaki usiadły nad nią i zaczęły ją dziobać. Tym sposobem ugasiły pragnienie i poleciały dalej.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 37

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również głos narratora, który przypominał widowni, że koncert odbywa się na dziedzińcu, pod dachem z gwiazd. Koncert trwał, a narrator po kilku minutach przypomniał, że jest pełnia, a księżyc doskonale oświetla widownię i artystów.

Autor: Adam