Drewniana łódka – 25

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce obserwujący dostrzegli, że woda osiągnęła poziom pewnej linii. Linia była wyznaczona przez przyrodę – słońce, minerały, wodę i mech.

Bywa, że nikt nie wyznacza linii granic, a one istnieją. Woda to życie. Czy zatem życie jest wodą?

Ogień rozgrzewa, drzewa produkują tlen. Ludzie niszczą i budują. Obserwują przyrodę, ale też są tacy, którzy żyją, jakby ona nie istniała. Wiosną przyroda sygnalizuje odrodzenie. Lato jest kontynuacją, jesień przemyśleniem i gromadzeniem, a zima stabilnością.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 24

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce osiągnął swoje apogeum. Następnie woda zaczęła powoli opadać. Rozpoczął się odpływ.

W życiu ważne są rytmy i okazje. Gdy jest fala wznosząca, rozwijamy nowe przedsięwzięcia lub kontynuujemy stare.

Gdy jest odpływ, to zdobywanie świata nie ma sensu, gdyż wymaga dużo większego wysiłku i daje nędzne rezultaty.

Gdy zaczyna się odpływ, warto odpocząć, częściej przebywać razem z ludźmi, zadbać o siebie i przygotować się do następnego przypływu.

Autor: Jagoda

W samo południe – 40

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Dziecko przyglądało się jej uważnie. Chciało jej dotknąć, ale cofnęło rączkę. Przyglądało się tak, jakby widziało po raz pierwszy w życiu kostkę lodu na pustyni.

Jego tata, barman, od rana bawił się, kładąc kolejne kostki lodu na piasku. Dziecko przyglądało się uważnie każdej kostce. A rozgrzany piasek pustyni był bardzo wdzięcznym tłem dla tej zabawy.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 23

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce należało, wykazując się czujnością i refleksem, szybko zareagować na zbliżające się fale i pozbierać z brzegu wszystkie porozkładane tam rzeczy. Inaczej fale same je wyzbierają i same wyrzucą potem na brzeg – kilka kilometrów dalej.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 43

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również sygnał następujący: harfistka była już na tyle doświadczoną artystką, że podczas gry myślała o miodzie. Była zadowolona, że poranna kanapka z miodem, dała jej taką upragnioną lekkość, która pomaga jej teraz w grze na harfie.

Autor: Adam

W samo południe – 39

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Ci, którzy ją dostrzegli, patrzyli w zdumieniu. Nikt się nie poruszył, nie zdążył, a ona zbyt szybko zniknęła im z oczu, zanim zdążyli w jakikolwiek sposób zareagować. „Następnym razem będziemy szybsi” – obiecali sobie w duchu, w tajemnicy przed innymi.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 42

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również ula, wokół którego krążył rój pszczół. Owady zdawały się poruszać w doskonałej harmonii z muzyką, jakby rozumiały jej język. Przechadzający się po ogrodach państwo wykłócali się ściszonymi głosami, krążąc między zielonymi alejkami. Kiedy mijali altanę, z której płynęła miękka melodia, ucichli i zatrzymali się. Pan westchnął, pani uśmiechnęła się lekko. Cichutkie brzęczenie mieszało się z dźwiękami harfy i wypełniało letnie powietrze. Muzyka pachniała jaśminem.

Autor: Justyna Czekała