Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Dodatkową przyjemnością, czy też doznaniem, mogło być poruszanie się w kaloszach po podmokłym brzegu rzeki. Teren przepiękny z wszelkimi atutami takiego krajobrazu. Buty jakby przyklejały się do podłoża. To powodowało, że człowiek szedł wolno i mógł do woli obserwować otoczenie.
Autor: Adam