Nitki babiego lata – 51

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki wprost w okno na wieży, gdzie od dawna spała młoda dziewczyna. Mieszanka woni lata, nawiewana od wielu dni do sypialnej komnaty na szczycie, powoli budziła zmysły śpiącej. Z kolejnym powiewem sierpniowego wiatru wleciał przez okno kolorowy motyl i usiadł na odsłoniętej dłoni śpiącej, łaskocząc jej skórę. Powieki królewny zatrzepotały i otwarły się.

Autor: Justyna Czekała