Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…
Cudowny stan braku pośpiechu…
Możliwość odpoczynku…
To stąd ten wewnętrzny niepokój, poczucie przemijania bezrefleksyjnego czasu. Stąd to poczucie, że w każdej chwili trzeba coś robić: pracować, uczyć się, spotykać się z kimś.
Może taki czas przynosi możliwość zapytania siebie, czego tak naprawdę oczekuje się od życia? A zwrotnie może przyjść odpowiedź, jak bardzo życie odbiega od tych wyobrażeń…
Dlatego ludzie wolą żyć w pośpiechu i w zamieszaniu, zagłuszając wewnętrzny głos.
Czy jednak nadmierne oczekiwania nie zabijają w nas umiejętności cieszenia się z rzeczy, które posiadamy?
Co w sobie więc pielęgnować: nadmierne oczekiwania czy umiejętność cieszenia się z tego, co już mamy?
Oczekiwania dają nam rozwój, cieszenie się z życia daje szczęście. Może celem dobrego życia jest własne tempo osiągania celów i cieszenia się z ich realizacji?
Autor: Anna-Maria