Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…
Wodna rusałka postanowiła pozwiedzać okolicę. Dawno tego nie robiła, zajęta codziennymi sprawami. Zaskoczona zobaczyła, że zniknęły okoliczne lasy, a wieś już prawie podeszła pod łąkę sąsiadującą z laskiem, w którym płynął jej strumyk.
Właściwie to chyba nie była wieś, pomyślała, obserwując wielopiętrowe domy i dziwne drogi, po których jeździły niezwykłe pojazdy. Poruszały się same, żaden z nich nie był ciągnięty przez konie!
– Jesteś wreszcie – powitała ją inna rusałka, rozglądając się z troską po okolicy.
– Znowu musimy odejść? – z żalem zapytała pierwsza – dopiero trzysta lat temu się tu sprowadziłyśmy…
– Świat przyspiesza, być może następne miejsce starczy tylko na pięćdziesiąt lat… lub krócej… – skomentowała druga.
Wróciły do strumyka i popłynęły nim do większej rzeki, by w jej dopływach znaleźć kolejne, dobre dla siebie miejsce.
Autor: Mgiełka-Iskierka