Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Był tam widoczny olbrzymi staw, na którym dzieci uwielbiały się ślizgać i jeździć na łyżwach. Kilkoro dzieci w pobliżu stawu lepiło bałwana. Była tam też jedna bardzo ważna dla mnie dziewczynka. Zgadnij, kto to taki?
dla Zosi napisał Darek