Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i w uniesieniu oglądać to, co przyroda nam prezentuje. Jeżeli mamy czas, możemy oglądać spadające śnieżynki, jedna po drugiej. W tym samym czasie możliwe, że wiatr będzie tworzył zaspy. Jeżeli będzie duży mróz, to dym z komina pobliskiego domu będzie wędrował pionowo do góry. Już wcześnie rano, po śnieżnej nocy pojawią się odśnieżone dróżki. Po tych dróżkach chodzą nie tylko ludzie, ale też bardzo chętnie koty. Są dumne z tego, że mogą iść odśnieżoną drogą i wyglądają przy tym, jakby to one same sobie odśnieżyły taki dukt.
Autor: Adam