Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…
W zależności od tego, ile pracy się włożyło w chuchanie na szybę, obraz świata zewnętrznego się powiększał lub zmniejszał. Przerwa w dmuchaniu powodowała, że mróz znów zajmował odmrożoną powierzchnię.
Systematyczne działanie, dbałość o szczegóły, przynoszą duże rezultaty.
Autor: Anna-Maria