Mróz malował – 21

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli dmuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Za oknem kraina jak z bajki. Dachy pokryte szronem. Na gałęziach drzew i krzewów osiadł biały mróz i czarne kruki. Na śniegu widać ślady ptasich łap. Z osiedlowej górki dzieci zjeżdżają na sankach i na nartach. Szczęśliwe, roześmiane, z rumianymi od mrozu twarzami. Obok usypana śniegowa mulda. Co odważniejsi próbują sił w skokach na nartach. A wokół górki spacerują babcia z dziadkiem. Obserwują swoich wnuków, szczęśliwi z ich szczęścia.

Gdy zaczął zapadać zmierzch, wrócili z nimi do domu. Siedli przy kominku, popijając gorącą, rozgrzewającą herbatę z sokiem malinowym. Na zmianę opowiadali im bajki. A wnuki, wtulone w dziadków, usnęły i śniły o lodowej krainie.

dla Felka napisała Danuta Majorkiewicz