Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…
Dzisiaj dzieci nie były zainteresowane oglądaniem zimowych widoków. Obsiadły dziadka, którzy przyjechał do nich w odwiedziny i prosiły go o kolejne opowieści.
Chciały być jak najbliżej niego. Cieszyły się jego widokiem, zapachem, dotykiem spracowanych rąk, a przede wszystkim spojrzeniem dobrych, uśmiechniętych oczu. Dziadek, jak zwykle, patrzył na nie z wielką miłością, a każde z nich czuło się wtedy lepsze i bardziej kochane.
dla Andrzeja napisała Ewa Damentka