Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…
Pierwsza faza mrozu, który jeszcze daje się rozpuszczać. Za czas jakiś nie da się tego zrobić. Mróz sięgnie w głąb domów i zamrozi kaloryfery i piece.
„Dziwny sen” – pomyślałem, nakrywając się kocem.
Autor: Andrzej