Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do ciemnego kącika, w którym siedział skulony mały chłopiec. Objął się ramionami, było mu bardzo zimno. Kołysał się miarowo – przód, tył, przód, tył… Dźwięki harfy zakłóciły ten rytm. Chłopiec zaczął płakać. Przypomniał sobie, czemu schował się w tym kąciku.
Rywalizował, ścigał się z kolegami i po raz pierwszy nie udało mu się wygrać. Przybiegł na metę jako drugi. Pociemniało mu w oczach. Pomyślał, że świat się skończył. Już nikt nie będzie go chciał. Nie jest już najlepszy. Nawet jego ukochamy misio patrzył na niego złym okiem – wydawało się chłopczykowi.
Teraz, słysząc dźwięki harfy, wyciągnął ze swojego plecaczka misia i przytulił go mocno.
– „Misiu przepraszam” – płakał bezgłośnie – „Chciałem wygrać. Nie udało mi się”.
– Dziękuję – szepnął miś
– To ty mówisz?
– Oczywiście.
– A za co dziękujesz?
– Za to, że wyciągnąłeś mnie z plecaczka i przytuliłeś.
– Nie masz mi za złe, że przegrałem?
– Nie, kocham cię takim, jakim jesteś.
Chłopiec przytulił misia. Miś wtulił się w chłopca. Wspólnie kołysali się w rytm muzyki i słuchali kojącego dźwięku harfy, który zdawał się wypełniać całe pomieszczenie.
Autor: Ewa Damentka