Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uszu komornika, który właśnie stanął za drzwiami, z pełnym upoważnieniem do wykonywania swoich działań egzekucyjnych. Zapukał kilka razy. Odczekał. Zadzwonił, ale nikt nie otwierał. Nacisnął na klamkę – mieszkanie było otwarte. Wszedł, szybko omiótł wzrokiem całe wnętrze. Nie było już żadnych rzeczy do zajęcia. Mieszkanie było niemal puste. Pod ścianą przy oknie, w fotelu, siedziała tylko piękna kobieta z harfą, przesłoną na oczach i psem-opiekunem u jej stóp.
Nie przerywając jej gry, cichutko wycofał się na korytarz.
Autor: Ewa Majewska