Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który tak naprawdę nie był tak całkiem niespodziewany. To przyjaciel domu, znany i lubiany przez jego właścicieli. Kiedy przychodził, dom się jakby dopełniał, promieniał.
Dom powstawał etapami. Właścicielka włożyła całe serce i determinację w jego utworzenie. Kolacja wigilijna była zwieńczeniem jej trudów. Każda potrawa przypominała kolejny etap kreacji tego miejsca. Kiedy o tym myślała, łzy szczęścia napływały jej do oczu. Droga była trudna i niewiarygodna. W noc wigilijną wydawała się być niczym Opowieść Wigilijna…
Przyjaciel pojawił się niespodziewanie w życiu naszej bohaterki. Starannie się sobie przyglądali, zanim dali szansę nowej przyjaźni…
Dzisiaj wszyscy promienieli.
Autor: Wędrowny Grajek