Drewniana łódka – 28

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okolicy nie dało się już wcale rozpoznać. Pod wodą nie zniknęły tylko wierzchołki drzew. Listonoszka obserwowała powódź z dachu budynku, wdzięczna losowi za ocalenie. Gdyby nie dała się zatrzymać starszej pani spod ósemki na pogawędkę, dawno płynęłaby z prądem przez osiedla. Tymczasem wydobyła z torby trzy pozostałe do doręczenia listy. Wyjęła złożony arkusz papieru z koperty i złożyła w samolocik. Patrzyła przez chwilę, jak szybował nad wartkim potokiem wody i błota, aż znikł za rogiem sąsiedniego budynku. Wtedy dostrzegła, jak szybko przez ten czas podniosła się woda – sięgała już najwyższej kondygnacji. Listonoszka wyjęła kolejny list i złożony w łódeczkę, puściła na płynące tuż pod jej stopami fale. Z ostatniego listu zrobiła dziecięcą zabawkę piekło-niebo. W nagłym szumie powietrze zaczęło wibrować. Helikopter ratunkowy lądował na dachu.

Autor: Justyna Czekała