W samo południe – 47

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. To, że znalazła się w tym miejscu było bardzo niezwykłe. Pustynia aż wstrzymała oddech, aby nie uronić nic z obcowania z tak kruchą i niezwykłą istotą. Wiedziała, że będzie to tylko chwila. „Chcę być taka, jak kostka lodu” – pomyślała pustynia.

I dlatego w nocy na pustyni jest bardzo zimno, a w dzień ziarnka piasku pustyni iskrzą się, jak małe diamenty.

Autor: Anna-Maria

W samo południe – 46

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

Czekała na osobę, która ją zauważy i doceni. Która nie potraktuje jej jak kuriozum, coś, czego nie powinno być. Na kogoś, kto zatrzyma się, zagadnie życzliwie, popatrzy z sympatią. Wtedy z kostki lodu zostanie zdjęty czar i odzyska ludzką postać.

Tym razem już nie będzie podatna na złe czarodziejskie wpływy, bo wcześniej dostanie bezinteresowną akceptację, życzliwość, zgodę na swoje istnienie i na to, że może być sobą. Już nigdy nikogo nie będzie musiała udawać.

Tak sobie leży i czeka na kolejnego turystę – wędrowca, który ją wypatrzy.

Kto wie, może czeka właśnie na Ciebie?

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

W samo południe – 45

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i ciągle rosła. Lód systematycznie powiększał masę w pełnym słońcu południa. Jednocześnie tracił ciężar i po chwili uniósł się nad piaskiem, potem nad falującym powietrzem, aż ogromna bryła lśniącego lodu rozciągnęła się jak kosmiczny balon światła we wszystkich kierunkach, aż po horyzont. Wtedy kropelki skrzącej wody zaczęły padać na pustynię rzęsistym deszczem. Przez pryzmat lodu światło słońca rozszczepiało się na wszystkie kolory tęczy i barwiło pustynny deszcz, jak okiem sięgnąć. Ziemia odetchnęła i nabrała koloru.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 44

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… I tak też się czuła…wszyscy jej pożądali i zachwycali się nią, a do tego jeszcze byli mocno zdziwieni, spotykając ją w tak nieoczekiwanym miejscu. Leżała, iskrząc się w słońcu, wbrew wszelkim zasadom fizyki! Dawno powinna się była tu przecież rozpuścić…

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 43

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kostka była wysłannikiem z Nieba. Celem jej umieszczenia było odświeżenie tego miejsca. Od dawna nic się tam nie działo. Było gorąco. Przemijała noc i dzień – czyli zwyczajna pustynia…

Kostka leżała na szlaku komunikacyjnym i mogło powstać tam miejsce dobrego pobytu.

Autor: Adam

W samo południe – 42

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Dwóch rewolwerowców, prosto z planu nagrywanego obok westernu, rzuciło się na nią niemal w tym samym momencie. Zakotłowało się, zakurzyło, ku uciesze i lekkiemu zdziwieniu towarzyszy i świadków tego zdarzenia. Kostka lodu oczywiście zniknęła w piasku, przygnieciona przez jednego z rywalizujących ze sobą mężczyzn.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 41

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Ilustracja, napisanego odręcznie zbioru baśni, na pierwszy rzut oka nie miała wiele wspólnego z historią, której towarzyszyła. Przypominała kryształy ze snów, o których mama często opowiadała przy śniadaniu. Do książeczki dołączone były akwarelki, żeby samodzielnie pokolorować baśniowe obrazki. Najlepszy prezent na świecie.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 40

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Dziecko przyglądało się jej uważnie. Chciało jej dotknąć, ale cofnęło rączkę. Przyglądało się tak, jakby widziało po raz pierwszy w życiu kostkę lodu na pustyni.

Jego tata, barman, od rana bawił się, kładąc kolejne kostki lodu na piasku. Dziecko przyglądało się uważnie każdej kostce. A rozgrzany piasek pustyni był bardzo wdzięcznym tłem dla tej zabawy.

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 39

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Ci, którzy ją dostrzegli, patrzyli w zdumieniu. Nikt się nie poruszył, nie zdążył, a ona zbyt szybko zniknęła im z oczu, zanim zdążyli w jakikolwiek sposób zareagować. „Następnym razem będziemy szybsi” – obiecali sobie w duchu, w tajemnicy przed innymi.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 38

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

Z lotu ptaka widać było więcej takich kostek. Wyznaczały one jakąś trasę. Stojąc przy jednej z nich, widziało się następną. Dodatkowo, kostki nie topiły się. Były zatem przewodnikiem. Ciekawe, czy jacyś ludzie trafią na ten szlak i go wykorzystają? Może dojdą wtedy do jakiegoś magicznego celu?

Autor: Adam