W dolinie – 38

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, nie spał strażnik, który, trzymając strzelbę w pogotowiu, obserwował przez lornetkę linię, gdzie kończyły się domostwa, a zaczynała linia drzew tajgi. Jeśli pojawi się znów niedźwiedź, musi być gotowy do jak najszybszego wypłoszenia go. Jest w końcu strażnikiem lasu.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 37

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, szykował się do swojej zmiany na ratraku Michael – popijając jeszcze ostatnie łyki gorącej kawy. Przed nim pracowita noc. Wielka maszyna na gąsienicach przerzuci i ubije tony śniegu, zmieniając jego rozmieszczenie i fakturę, wyrównując kilometry muld.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 36

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, leżała w łóżeczku mała dziewczynka. Czekała na tajemniczą wróżkę, która spełni jej trzy życzenia. Wiedziała, że przyjdzie. Tata jej to obiecał.

Autor: Patisonek

W dolinie – 35

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowała młoda kobieta. Miała gęste ciemne włosy. Jej zielone oczy z uwagą przyglądały się wzorowi, który wyłaniał się z tkanego właśnie dywanu. Zręczne ręce przeplatały wątek między nitkami osnowy. Intuicyjnie dobierała odpowiednie kolory i odpowiednią grubość włóczki.

Każdy dywan był dla niej zagadką. Każdy wzór zaskakiwał. Teraz kobieta pracowała szczególnie uważnie, bo tym razem tkała dywan dla siebie samej.

Wszyscy, na których jej zależało – przyjaciele i rodzina, dostali już swoje dywany. Została tylko ona. Chciała skończyć go jeszcze tej nocy, by móc do nich dołączyć.

Udało się! Było jeszcze ciemno, gdy skończyła tkać. Zgasiła światło w pokoiku. Wszyscy w miasteczku spali, więc nikt nie zauważył latającego dywanu, który zaniósł kobietę prosto do nieba, do krainy szczęśliwie spełnianych marzeń. Krainy, która daje odwiedzającym ją ludziom siłę, radość i zdrowie.

Kobieta, razem z rodziną i przyjaciółmi, wróciła na ziemię jeszcze przed wschodem słońca. Kolejnej nocy, gdy całe miasteczko znów zaśnie, polecą tam ponownie, by całą noc cieszyć się swoim towarzystwem, zdrowiem i szczęśliwą krainą.

dla Pauliny napisała Ewa Damentka

W dolinie – 34

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, był czarny kot. I była tam piękna kobieta o śniadej cerze, ubrana na biało. Wpatrywała się w ciemność za oknem i czuła się bardzo, bardzo samotna. Jej długa biała szata powłóczyła się po podłodze. Kobieta opuściła ramiona i płakała za utraconym dzieciństwem. Wyczekiwała na księcia z bajki, który by ją uwolnił z marazmu i więzienia, jakie sama zbudowała z własnych mrzonek o szczęśliwym życiu.

Autor: Paulina