Światła latarni – 19

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a tymczasem nasza bohaterka szykowała się do wieczornego wyjścia. Jeszcze był czas na odświeżenie się pod prysznicem. Odkręciła tubkę z hotelowym żelem do mycia, ale ona stawiała wyraźny opór. Korek był odkręcony, ale żel nie chciał wyjść. Nacisnęła mocniej. Wtedy żelowy pocisk trafił ją bez żadnego ostrzeżenia prosto w lewe oko, odbijając się rykoszetem od ramienia i zmieniając perfidnie tor lotu. Zabawne, nawet bardzo. Sama bohaterka nie wiedziała, czy bardziej śmiać się, czy płakać. Tymczasem oko łzawiło i tak, nie czekając na jej decyzję. Czarne okulary, jak zawsze, uratowały sytuację i ukryły opłakany stan górnej lewej części twarzy. Tylko bardziej wnikliwi i uważni obserwatorzy z troską zapytali, co się stało? Inni zajęci byli zgłaszaniem ważnych uwag na każdy temat. Jak zwykle.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 18

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Na przystanku tłoczyła się spora grupa ludzi, jakby co najmniej dwa autobusy pod rząd wypadły z kursu. Kiedy już prawie zbliżałem się do przystanku, akurat spóźniony przegubowiec z impetem wtoczył się przed oczekujących, wpadając po drodze w ogromne bajoro przy krawężniku i ochlapując wszystkich wodnistym błotem. Ambitnie postanowiłem ruszyć z pomocą. Nie mając jednak pojęcia, co robić, postanowiłem zaznaczyć, że nieszczęście ochlapanych nie przeszło całkiem niezauważone. Skorzystałem z chwili, kiedy pasażerowie przegubowca próbowali jednocześnie wysiadać i otwierać parasol lub nie dostać cudzym w oko, podszedłem do oczekujących przy drzwiach. Na widok płaszczy i kurtek pokrytych plamami ciemnej brei nie musiałem się nawet specjalnie wczuwać, bo widok ów był naprawdę żałosny. Zauważyłem więc ten fakt na głos, żeby pokazać, jak bardzo przejąłem się ich losem. Chciałem, żeby nikogo ta świadomość bycia zauważonym nie ominęła, toteż odezwałem się dość głośno. I wtedy okazało się, jaka to była banda niewdzięczników. Wszyscy bez wyjątku spojrzeli na mnie w taki sposób, że momentalnie odechciało mi się pomagać komukolwiek. Jak mawia mój sąsiad z dołu – ludzie to jednak są…!

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 17

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Góry w oddali były wyraziste, o ostrych konturach. Wierzchołki były jeszcze oświetlone, ale na dole panował mrok. Bliżej, w kałużach obok zabudowań, wróble brały kąpiel. Pewnie myły sobie skrzydła.

Spacerujący drogą pies ugasił pragnienie też wodą z kałuży. Po upalnym dniu deszcz tak ochłodził powietrze, że wiele osób wyszło z domów, aby spacerować i po prostu oddychać.

Autor: Adam

Światła latarni – 16

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Tęczowe kropelki deszczu zostawały we włosach i kapeluszach, ramionach płaszczy, pantoflach i teczkach. Kiedy już wyschły, tęcza uporczywie trzymała się ich dalej, wzbudzając zdziwienie i wdzięczność za maleńki znak cudu w codzienności życia.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 15

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Mały ufoludek przyglądał się temu z dużą przyjemnością.

Oglądał już wiele planet, zwiedził różne zakamarki wszechświata, ale jak dotąd żaden z widoków nie przypadł mu do serca tak bardzo, jak wieczorny, jesienny, drobny deszczyk padający w pewnym mieście na planecie Ziemia.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 14

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Ewa rozejrzała się przytomnie radosnymi oczami po kawiarnianym ogródku i usiadła przy stoliku pod parasolkami. Było to idealne miejsce, by napić się czekolady, obserwować szklaną pogodę i przygotować spragnionym zmiany kolejny nowy początek…

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 13

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Spacerujący ludzie oglądali to zjawisko i zastanawiali się, ile milionów kropelek wody jest w tym, co widzą. Fizyka mówi nam, jak powstaje tęcza. Sam widok jest jednak tak fascynujący, że za każdym razem wzbudza podziw dla sił przyrody.

Autor: Adam

Światła latarni – 12

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Wszystkie kwiaty zwinęły się w pąki i nie mogliśmy z Guciem lecieć na obiad. Wpadliśmy pod olbrzymi łopian, zanim wielkie krople zmoczyłyby nas po same czułki. I wtedy przypadkiem wynalazłam nową zabawę: obserwowanie łąki przez skrzydełka Gucia!

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 11

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Należało jednak zachować szczególną ostrożność, aby nie ulec nastrojowi chwili i w porę zahamować przed wchodzącym znienacka na ulicę roztargnionym przechodniem.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 10

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Młoda mama popatrzyła z czułością na swoje dziecko leżące w małym wózeczku. Odsłoniła daszek wózka, żeby maleństwo mogło oglądać mżawkowy pył. Nic mu się nie stanie. Jest ciepło, a poza tym mały nawet nie zmoknie, bo tata trzyma nad nim rozpostarty parasol – przezroczysty, żeby dziecko mogło oglądać świat i widoki, jakie rodzice chcą mu pokazać…

dla Mamy Maleństwa napisała Ewa Damentka