Stado obłoków – 35

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były słodziutkie. Wyglądały jak bezy i Mała Hania miała ochotę je schrupać. Niestety, nie sięgnęła rączką aż do nieba. Zmartwiło ją to, ale nie zdążyła się rozpłakać, bo Duża Hanka podała jej talerzyk z prawdziwymi bezami oraz pucharek z bitą śmietaną, posypaną rodzynkami i tartą czekoladą. Stado obłoków przepływało nad nimi, gdy Mała Hania zajęła się swoim deserem.

dla Małej Hani napisała Ewa Damentka

Stado obłoków – 32

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były małe i duże, płaskie i wypukłe, zaokrąglone i postrzępione. Najlepiej można je oglądać, kładąc się na wznak na zielonej miękkiej trawie i lekko mrużąc oczy. Taki relaks, dzięki „niebiańskim spektaklom”, bywa często lepszy niż niejeden biletowany seans w Multiplexie. I jest za darmo!

Autor: Ewa Majewska

Stado obłoków – 31

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były jej nieodłączną częścią – ze względu na panujący tu klimat. Wysokie wzgórza otaczały zieloną krainę, a chłodny prąd morski i zatoka oddzielały od siebie zimne i ciepłe masy powietrza. Obłoki musiały tu więc tworzyć się bardzo często. Bez nich zielonej krainie czegoś by brakowało. Potrzebowała ich, nawet, jeśli były szare, brzydkie, postrzępione i poturbowane po walce z wiatrem.

Autor: Ewa Majewska

Stado obłoków – 29

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były zadaniem egzaminacyjnym Jagódki, która dzisiaj kończyła drugi rok nauki. Dwa lata pilnie uczyła się teorii, a dziś w Sali Ćwiczeń, pierwszy raz miała zademonstrować zastosowanie tej wiedzy praktyce – w świecie wirtualnym, stworzonym na potrzeby Szkoły Czarowania. Obłoki były solidne, piękne i wkrótce spadł z nich wirtualny deszcz, nawadniając wirtualny Nowy Świat. Ku swojemu zdziwieniu, Jagódka była pierwszą osobą, której udało się zaliczyć ten egzamin.

Autor: Archiwista SC

Stado obłoków – 27

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były oczywiście różnokolorowe i były namalowane ręką dziecka na bardzo dużej karcie. Dziecko, zapytane, dlaczego maluje na tak dużej karcie, nie potrafiło odpowiedzieć – było pewne, że tak po prostu musi być.

Dorosły może pomyśleć, że np. na dużym obrazku może zmieścić się więcej pięknych obłoków niż na małym lub inaczej, że np. przyjemność malowania na większym jest dłuższa niż na mniejszym.

Człowiek dorosły zastanawia się, ile razy można malować dom, drzewo czy las, a dziecko instynktownie maluje.

Jak pamiętam z dawnych lat, proces malowania czy rysowania był przeniesieniem się w inny świat, w którym czas się zatrzymywał, a wykonywana czynności dawała wielką radość.

Autor: Adam