Rozległa pustynia – 6

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który niósł na sobie matkę z dzieckiem. Tuż za nimi szedł drugi wielbłąd, z ojcem trzymającym przed sobą drugie dziecko.

Rodzice siedzieli spokojnie, ich sylwetki były jakby przedłużeniem sylwetek wielbłądów – czarna wycinanka na tle błękitnego nieba.

Dzieci wierciły się i gestykulowały, pokazując rodzicom kolejne cuda i cudeńka napotykane na pustyni. Z daleka cała rodzina wyglądała ciekawie i zabawnie, jak animowany film.

Patrzyłam na nich z przyjemnością i marzyłam o własnym wielbłądzie i rodzinnej przejażdżce na nim.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 5

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który kroczył dumnie. W pewnej odległości szło jeszcze osiem innych wielbłądów.

Każdy miał na sobie jednego jeźdźca i dużo bagażu.

W tamtej szerokości geograficznej to normalny widok. U nas normalnym widokiem byłby jeździec na koniu, a jeszcze pewniej człowiek kierujący autem z bagażnikiem pełnym zakupów.

Jesteśmy często panami w swoim świecie. Mamy swoje schematy i utarte drogi działania. Dlatego może warto zastanowić się, czym różni się np. jazda konno od jazdy na wielbłądzie.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 4

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wydawał się być bardzo zadowolonym wielbłądem. Wędrował żwawym krokiem, z podniesioną głową. Oczy mu błyszczały, a nozdrza delikatnie się poruszały. Wracał właśnie z oazy, gdzie zrobił solidny zapas wody i zażył kąpieli. Podjadł trochę zielonych soczystych liści i pomyślał, że teraz się przejdzie, a potem się zdrzemnie.

Takie życie wiódł pan wielbłąd. Dobre życie. Lubił je i okazywał to na różne sposoby. Teraz już śpi, więc uszanujmy to.

Autor: Wędrowny Grajek

Rozległa pustynia – 3

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który, znużony kolejną turą wożenia turystów na swoim grzbiecie, rozłożył się majestatycznie na piasku i zastygł w bezruchu, jednocząc się z piaskiem, całą naturą i MATKĄ ZIEMIĄ.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 2

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który dreptał powoli. Szedł na końcu karawany i było mu z tym bardzo dobrze. Pamiętał, by mieć w zasięgu wzroku kolegę, który szedł przed nim. Tak trzeba było, by się nie zgubić. Ostatni wielbłąd nigdy nie chciał być pierwszym. Dobrze czuł się, jako zamykający stado. Pewnego razu jednak uzmysłowił sobie, że pierwszy wielbłąd wraz z jeźdźcem wyznaczają drogę i są tymi, na których wszystkie zwierzęta patrzą.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 1

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł dostojnie, dźwigając na swoim grzbiecie duże pakunki oraz mężczyznę zajętego… oglądaniem telewizji. Przed sobą miał mały odbiornik na baterie i oglądał mecz piłkarski. Drogę znał bardzo dobrze, więc nie musiał się rozglądać. Zresztą wielbłąd sam szedł prosto do domu. A mecz to mecz. Trudno o lepszą rozrywkę – nawet na pustyni.

Autor: Ewa Damentka