Rozległa pustynia – 36

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował dostojnym krokiem przez pustynię. Za nim wyłonił się następny, a potem kolejne wielbłądy. To grupa turystów doświadczała przyjemności przejażdżki na tych zwierzętach. Było mnóstwo śmiechu i robienia zdjęć.

Autor: Anna-Maria

Rozległa pustynia – 35

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który uwielbiał pustynię i gwiazdy, które nad pustynią świecą jaśniej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Mimo tego, bardzo chciał zobaczyć ocean.

Słyszał o nim tak wiele od ziaren piasku pustyni, które pamiętały jeszcze pieszczoty fal sprzed trzech milionów lat. Tak im pozazdrościł, że postanowił zrobić wszystko, żeby któregoś dnia zanurzyć wszystkie cztery nogi w morskiej wodzie i poczuć na własnej skórze chłód słonej wody i falowanie fal.

Wkrótce przyjechał kupiec i odkupił od pustynnej karawany kilka wielbłądów, które miały wozić na swoim grzbiecie na krótkie przejażdżki niedzielnych turystów z aparatami fotograficznymi. Te przejażdżki odbywać się miały – tak zupełnie przypadkiem – po jednych z najpiękniejszych, piaszczystych plaż nad wielkim otwartym oceanem…

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 34

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który właśnie dotarł na sam jej środek, a przynajmniej tak mu się zdawało. Wielbłąd miał za sobą mnóstwo przygód, przypadkowych spotkań, fatamorgan i prawdziwych oaz. I choć teraz widział tylko piasek i błękit, był pewien, że ma już w sobie wszystko, czego potrzebuje. Przystanął w blasku zachodu, czując na języku dziwnie słodki i chłodny smak. Otwarł pyszczek i wypuścił z niego bańkę mydlaną, potem jeszcze jedną, a potem kolejne. Zdziwiony przyglądał się, jak powoli unoszą się przed nim, odbijając jego postać jak barwne lusterka.

Wielbłąd nie wiedział wiele o bańkach mydlanych, ale z całą pewnością mógł stwierdzić, że te nie są zwyczajne. Być może wcale nie były tym, czym się wydawały. Niby unosiły się jak bańki i lśniły jak bańki, ale ciągle rosły, a wnętrza miały zamglone. Wielbłąd przypatrywał się w skupieniu; im dłużej te nie-bańki wisiały w powietrzu, tym bardziej zmieniały formę z obłej na kanciastą i stawały się coraz bardziej przejrzyste. Wreszcie zmieniły się w czyste kryształy i teraz odbijały promienie słońca ze zwielokrotnioną mocą.

Nie zastanawiając się, co robi, wielbłąd narysował wokół siebie kopytkiem szeroki okrąg, a kryształy ułożyły się nad piaskiem wzdłuż wyznaczonego kształtu. Czuł ich przyjemny chłód, a kiedy zaczęły się powoli obracać wokół własnych osi, wywołały lekki ruch powietrza, jakiego wielbłąd od dawna nie czuł w gęstym upale. Sprawiło mu to niewypowiedzianą ulgę. Jednocześnie poczuł, jak bardzo doskwiera mu już pragnienie i właśnie wtedy na końcach kryształów zalśniła skroplona woda. Oczy wdzięcznego wielbłąda zalśniły również.

Wiele lat później, kiedy kostki wielbłąda i jego późniejszych towarzyszy zbielały już dawno i rozsypały się w proch, a wiatr pojawił się wreszcie i zabrał wielbłądzi pył ze sobą, kryształowy krąg ciągle wisiał nad pustynią, dając wędrowcom schronienie i pozwalał uzupełnić zapasy wody, jak wisząca studnia. Wokół narysowanego dawno temu okręgu wyrosły odporne na pogodę rośliny, których kolorowe owoce o słodkim miąższu wbrew legendom nie odurzały, ale przywracały siły i poprawiały wzrok.

Autor: Justyna Czekała

Rozległa pustynia – 33

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł spokojnie miarowym krokiem i przenosił na swoim grzbiecie człowieka i jego bagaże. Wielbłąd przemierzał ten szlak wiele razy. Dobrze znał teren, mimo że pod wpływem wiatru wydmy zmieniały swój kształt i położenie. Wielbłądowi to nie przeszkadzało, jego właścicielowi również. Obydwaj nawet nie rozglądali się po okolicy. Wiedzieli, że nogi wielbłąda niechybnie znajdą właściwą drogę i doprowadzą ich prosto do domu.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 32

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który co chwila opiekuńczo zerkał na drugiego wielbłąda – swojego towarzysza. Był bardzo przywiązany do niego, a każde, nawet kilkugodzinne, rozstanie wiązało się z wielkim wielbłądzim smutkiem. Trzeba o tym pamiętać i nie rozdzielać połączonych w spójną całość elementów, szczególnie żywych!!!

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 31

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który był w pełnym galopie i właśnie dobiegał do mety podczas wielkiego pustynnego noworocznego wyścigu na Saharze Tunezyjskiej. Tuż za nim galopowali pozostali zawodnicy. On jednak wyprzedzał ich o całą długość swojego ciała. Smak zwycięstwa radował ogromnie i był nagrodą po długich i żmudnych ćwiczeniach całego roku.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 30

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który głośno zaryczał, protestując wyraźnie przed kolejną próbą ujarzmienia jego wolnej, dzikiej natury.

Karawana była już gotowa, a on wciąż jeszcze wierzgał i bronił się przed przewodnikiem grupy, który chciał go dosiąść. Jednak mocne ujęcie za uzdę i stanowczość jeźdźca zwyciężyły opór wielbłąda. Gdy powstał z kolan, okazało się, że ciężar jeźdźca jest dużo lżejszy do zniesienia…

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 29

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który podążał w kierunku słońca. Było gorąco i bardzo jasno, a wielbłąd wędrował krok za krokiem. Czy gdzieś jest inny świat? Co kiedyś było na tej pustyni? Czy ktoś będzie chodził tym szlakiem za sto lat?

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 28

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szybko biegł. Obok niego widać było drugą sylwetkę biegnącego wielbłąda.

Za chwilę pokazała się jeszcze jedna. Wielbłądy nie miały na sobie ludzi, ani bagaży. Zza wydmy co chwila wyłaniały się kolejne sylwetki biegnących zwierząt.

„Czy to jakiś wyścig?” – pomyślałam i przyglądałam się z zaciekawieniem. Po chwili całe stado przebiegło. Został po nim tylko kurz, który wolno opadał. Ciekawe, gdzie one teraz są? Dokąd się tak śpieszyły?

Rozległa pustynia znów była spokojna. Żółto-pomarańczowe wydmy ładnie wyglądały na tle niebieskiego nieba.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 27

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który patrzył daleko przed siebie. Spoglądał, obserwował i widział bezgraniczny piasek. Aż po horyzont. „Ale jestem wytrzymały” – pomyślał – „nie przeszkadza mi monotonny widok. Robię swoje, idę i niosę na grzbiecie przymocowany ładunek. Czasami myślę o sawannie, ale pustynia mi nie przeszkadza, przecież wiem, kim jestem”.

Autor: Adam