Przydrożny kamień – 3

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy rozgrzewał się, by swoim ciepłem rozluźnić swoich gości. Emanował spokojem, życzliwością, nadzieją, a wręcz pewnością, że każdy z nich szczęśliwie dojdzie do swojego obecnego celu i szczęśliwie zakończy każdą kolejną podróż.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 2

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy łączył się nadprzyrodzoną siłą z wędrowcami. Łączył się tylko z tymi, którzy byli na odpowiednim etapie przemyśleń i otwartości umysłowej. Jeżeli komuś wystarczało to, co reprezentował sobą, to nie zauważał kamienia, a kamień nie zauważał jego.

Na osoby otwarte kamień działał siłą magnetyczną – ułatwiał kojarzenie, łączenie faktów i łączenie przeszłości z przyszłością. Osoby, które wykorzystały jego moc doznały dobrych i nieoczekiwanych przemian w życiu.

Ci, którym chęć ponownego obcowania z magnetyzmem kamienia wydała się konieczna, łączyli się z kamieniem już na samą myśl o nim.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 1

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy był bardzo uważny. Przyglądał się im, wczuwał w ich położenie i… działał…

Był Aniołem, wysłanym na Ziemię, by pomagać tym, którzy na nim usiądą. Rozjaśniał ich myśli, koił serca i do centrali w niebie wysyłał zamówienia. Anioły, tkające przyszłość, uwzględniały jego spostrzeżenia i dalej już same sprawdzały, czego potrzebuje wędrowiec.

Ludzie nie wiedzieli o misji kamienia. Mimo to, przynajmniej raz dziennie ktoś, niby przypadkiem, przysiadał na nim i się zamyślał, przedłużając swój odpoczynek.

Autor: Ewa Damentka