Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uczył się ich. Rejestrował ich wygląd, zachowania, myśli, wspomnienia. Umiał ich rozpoznawać spośród innych wędrujących drogą.
Traktował ich jak swoją rodzinę. Prosił ziemię, wiatr, deszcz, chmury, księżyc, słońce i gwiazdy, by im sprzyjały. Telepatyczna więź, jaką nawiązywał z wędrowcami, którzy na nim usiedli, sprawiała, że wiedział, co się u nich dzieje i kiedy ma prosić Wszechświat o pomoc dla nich.
Wędrowcy często wracali, by znów usiąść na kamieniu, chociaż z reguły nie wiedzieli, czemu to robią.
Autor: Ewa Damentka