Poranek obudził się – 14

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ziewnął. „Chyba pora wstawać” – pomyślał sobie i znowu ziewnął.

Zaspany popatrzył na Świt, który krzątał się wesoło po kuchni.

– No, wstałeś wreszcie – z ulgą powiedział Świt – śniadanie masz w kuchni, ja już wychodzę

– Mieliśmy pogadać – niepewnie szepnął Poranek.

– Dziś już nie zdążymy. Może jutro się uda? – odpowiedział Świt.

– Codziennie tak mówisz – mruknął Poranek i wygodniej ułożył się w łóżku.

– Bo codziennie długo śpisz. Co robiłeś w Nocy?

– Nie pamiętam, chyba byłem czymś zajęty.

– To życzę miłego dnia. Do jutra! – Świt przesłał całusa i zniknął.

Poranek pomyślał, że pewnie znowu poleciał na randkę z Jutrzenką.

Zastanowił się chwilę, i niechętnie zszedł z łóżka.

Przedpołudnie z Południem pewnie zaczną niedługo dobijać się do drzwi, Niedługo potem zjawi się Popołudnie a następnie Wieczór. Nie wypada, żeby zastali go zaspanego i w piżamie.

Wszedł pod prysznic i, kiedy mył się pod ciepłą wodą, pomyślał z buntem, że ma dziś dużo pracy. Zaraz jednak przyszedł spokój. Poranek przypomniał sobie, że to od niego zależy, jak ułoży się cały dzisiejszy dzień.

Poszedł do kuchni, wlał sobie herbaty, posłodził ją. Zjadając śniadanie planował dzisiejsze zajęcia…

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 13

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ziewnął. Rozejrzał się dookoła i wyskoczył z łóżka. „Zaczyna się nowy dzień” – pomyślał wesoło – ciekawe, co przyniesie”.

Zrobił sobie poranną kawę i poszedł na spacer. Zaciekawiony przyglądał się ludziom smętnie wędrującym na przystanki autobusowe i tramwajowe. Poranek chuchnął, dmuchnął, trzepnął palcami, a otaczający go drobniutki pył uniósł się w powietrze i powędrował do zaspanych ludzi.

Każdy z nich otrzymał przynajmniej jedną drobinkę tego pyłku, niektórzy nawet więcej. Ludzie prostowali się, rozjaśniały się im oczy i raźnym krokiem szli do tramwajów i autobusów.

„Na pewno nie spóźnią się do pracy i na pewno będzie się im dobrze pracowało!” – pomyślał Poranek.

Niektórzy ludzie zastanawiali się, skąd taka nagła poprawa nastroju, a Poranek uśmiechał się tajemniczo i dalej wędrował przez zaspane uliczki, wypatrując kolejnych przechodniów, którzy wyszli z domu do pracy.

dla Felka napisała Kokoryczka

Poranek obudził się – 12

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i usłyszał, że grzmiało. Poranny deszcz stukał o blaszany parapet. Błyskawice pojawiały się niezbyt często, ale huk był duży.

Gdy burza przeszła, wszystko budziło się do życia. Zaczęły fruwać ptaki, ludzie wyszli z domów, a auta nie musiały już mieć wilgotnych wycieraczek.

Dało się zauważyć, że dzieci bardzo lubią kałuże. Stoją w nich, biegają i to niejednokrotnie w kaloszach.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 11

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i szybko zamknął je z powrotem. Chciało mu się spać. Slyszał głosy dobiegające z kuchni. „Mamy gości?” – pomyślał zdziwiony i wygodniej ułożył się w łóżku.

Trzasnęły drzwi wejściowe – widocznie Świt właśnie wyszedł. „A kto został w mieszkaniu?” – zastanawiał się leniwie Poranek. Bardzo nie chciało mu się wstawać. Jednak mus, to mus…

Zrezygnowany usiadł na łóżku i właśnie wtedy w drzwiach jego pokoju stanęła Ela. Popatrzyła na niego z troską i powiedziała:

– Poranku kochany, zrób sobie wolne i pośpij do Południa. Ja zajmę się wszystkim.

Poranek popatrzył na nią z niedowierzaniem, jednak posłusznie położył się i zamknął oczy. Ela otuliła go kołdrą, mówiąc:

– Odpoczywaj, należy ci się dzień urlopu.

Poranek przeciągnął się…, poprawił sobie poduszkę…, rozkoszował się wygodnym materacem…, wreszcie zasnął… Na chwilę otworzył oczy, gdy Popołudnie żegnało Elę.

Poranek rzadko miał okazję do wypoczynku. Pomyślał o Eli z wdzięcznością i znowu zanurzył się w krainę sennych marzeń.

dla Felka napisała Ewa Damentka

Poranek obudził się – 10

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zamknął je, a później znowu zasnął. We śnie miał wyobrażenie całego dnia, minuta po minucie. Skoro tak, to poranek przespał cały dzień, a obudził się dopiero wieczorem. Skoro już mam wizję całego dnia, to zrealizuję ją jutro. Powinienem wstać jak najwcześniej.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 9

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął, otworzył oczy i z ciekawością spojrzał na ziemię. Był porankiem upalnego lata, więc słonecznie zajrzał w okna domostw ludzi. Jedni jeszcze spali. Inni równie leniwie jak poranek przeciągnęli się i wstali z łóżek do swych codziennych obowiązków. W jednym z mieszkań pies radośnie merdał ogonem, uradowany widokiem swej pani, która przecierała oczy i szła do łazienki. Pies pomyślał: „Bardzo lubię spacery, szczególnie te poranne. Uwielbiam świeżość poranka, zapach trawy i poranną rosę. Śpiewające ptaki i letni ciepły wiatr. Zwiedzam zakamarki podwórka i spotykam się ze swoją kudłatą labradorką. Lubię wetknąć nos w jej piękne, miękkie włosy. Pogadamy. Uśmiechnę się do niej, a ona odpowie mi radością w oczach. Lubi mnie i wie, że ja też darzę ją sympatią. A gdy ja rozkoszuję się spacerem, moja pani załatwia różne rozmowy telefoniczne, bo nie wiem czemu, w domu nie ma połączenia. Może zasięg szwankuje? A gdy wrócimy do domu, lubię patrzeć, jak razem z moim panem krzątają się po kuchni i przygotowują śniadanie dla siebie, a dla mnie miskę z pysznie pachnącym jedzeniem. Potem delektujemy się jedzeniem i byciem razem. Lubię takie chwile, a gdy jeszcze wpadną dzieci, to jest cudownie”.

dla Felka napisała Danuta Majorkiewicz

Poranek obudził się – 8

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i widok jasnego pokoju jak zwykle natchnął go optymizmem. Poczuł przypływ energii i zdecydował, że to już najwyższa pora opuścić Stan Niebytu i sprawdzić, jak wygląda Świat.

Kiedy wyszedł ze swojego Tunelu Czasu, blady Świt odchodził, w miarę jak horyzont rozświetlały czerwone promienie wschodzącego Słońca. Tak. To właśnie Wszechmocne Słońce decydowało, kiedy następuje Świt, Poranek, Południe z Popołudniem, Wieczór, a na koniec – Noc.

Podobno nocą jest ciemno. Tak mówił Wiatr. O ile Poranek mógł sobie wyobrazić różne Pory Dnia, o tyle Noc była czymś niezwykle tajemniczym. Jak wygląda ciemność? Intrygująca zagadka nie dawała mu spokoju. Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nic go nie cieszyło. Sprawy, ważne do tej pory, wydawały się być teraz miałkie, banalne…

Zmęczony i zniechęcony, zdecydował, że nie chce tak dłużej żyć. Podjął więc ryzykowny krok. Zakradł się do Tunelu Czasu Nocy i z duszą na ramieniu podążył za nią. Kiedy wreszcie rozejrzał się po Świecie, zrozumiał, co to znaczy ciemność! Po prostu nic, albo prawie nic nie widział wokół siebie. Otaczająca go rzeczywistość wyglądała inaczej niż ta, którą witał każdego dnia. Nie mógł się w niej odnaleźć. Do tego ta nieokreśloność, brak konturów, wszechobecne rozmycie…

Zawładnęło nim nieprzyjemne uczucie. A jeszcze bardziej nieprzyjemnie się zrobiło, kiedy pobłądził i nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Przeraził się wtedy nie na żarty. W końcu, po długich i pełnych niepokoju poszukiwaniach, znalazł się w zacisznym pokoju w Stanie Niebytu. Zmęczony położył się spać.

A kiedy się obudził i znów przeszedł swój Tunel Czasu, Świat wydał mu się piękniejszy niż zwykle.

Nie, Noc zdecydowanie nie jest dla niego; zbyt ciemna i enigmatyczna. A on przywykł stawiać sprawy jasno.

dla Felka napisała Misia

Poranek obudził się – 7

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i łóżko, na którym spał, zaczęło się coraz mocniej bujać, po czym oderwało się od części kadłuba jachtu, podpłynęło pod falochron, odbiło się od niego i popłynęło dalej, w kierunku otwartego morza. „Jeśli to jeszcze sen, mogę śnić dalej –przemknęło mu przez myśl – ale co jeśli nie”?

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 6

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ujrzał, że wszystko, co otacza go w jego pokoju, stało się różowe – dokładniej ujmując różowawe z różnymi odcieniami bardziej i mniej przezroczystymi i nasyconymi barwą. Przetarł oczy, otworzył je i zamknął kilka razy, ale sytuacja pozostawała bez jakichkolwiek zmian. Nagle i niespodziewanie w jego głowie pojawiać się zaczęły myśli, które zdawały się być nie jego…Gdyby określić je również barwą – zbliżone byłyby do różowych o różnym nasyceniu koloru. Zdecydowanie różniły się od tych „jego” barwy szaro-czarnej i brunatnej, które zdawały się nie odstępować go ani na krok. Przyglądał się im z mocnym zaciekawieniem, zdumieniem i domieszką strachu jednocześnie. Udało mu się przyjąć pozycję bezstronnego obserwatora i nie ulec panice. Wytrzymać. Odczekać. „Oooo – jest inaczej! Chyba nawet lepiej”– pomyślał przez chwilę – i tak już zostało.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 5

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył przed sobą jakąś drobną istotkę, no w każdym razie tak mu się wydawało, bo jak się schylił i przyjrzał, to jednak zmienił zdanie. Jakkolwiek istota nie była wielkich rozmiarów, to jednak jej spojrzenie budziło respekt.

– Co z naszą umową? – zapytała istota, w której Poranek rozpoznał wreszcie Elę.

– Uuuuu, jak mi się chce spać – jęknął Poranek – która to godzina?

– Już dziesiąta, a wokół ciągle ciemno! Wstawaj zaraz i zapal słońce, bo wszyscy na ciebie czekają!

– Buuuu, a ja chciałbym mieć jeden, choć jeden malutki dzień wolny.

– Mój biedaku, chodź, pomogę ci, daj mi rękę. Chodźmy razem, przecież bez ciebie nic nie może się zacząć i wszyscy cię do siebie zapraszają. Dzieci wyglądają cię przez okna, dorośli pytają o ciebie, a przepowiadacze pogody martwią się, co się z tobą stało. Nawet zwierzęta i drzewa wypatrują twojego blasku.

Poranek szybko wyciągnął dłoń do Eli i zaraz poczuł przyjemne ciepło, jakie od niej biło. Czuł się miło połechtany, że jest taki ważny. Zaraz też się wyprostował i był gotowy do drogi. Trzymając się za ręce Poranek i Ela poszli zapalać dzień.

dla Felka napisała Agnieszka