Poranek obudził się – 24

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył piękny słoneczny dzień.

– Czy wyraz „słońce” powstał od słowa „słoń”? – zastanawiał się Jaś.

– Jasiu, jedz śniadanie, bo trzeba iść do przedszkola.

Jaś jednak miał inne poczucie czasu i dalej myślał.

– Jasiu wychodzimy – powiedziała mama.

Jaś zapytał, czy święta Bożego Narodzenia nie mogłyby być również na wakacjach.

– Jasiu, nigdy tak nie będzie. Idziemy!

– Mamo, a czy przedszkole nie może przyjść do nas?

Autor: Adam

Poranek obudził się – 23

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył migotanie promieni słonecznych przez liście brzozy. Słyszalny był wiatr, który poruszał tymi liśćmi. Dobrze było siedzieć w cieniu tego drzewa i konsumować obiad. Rodzina była na wakacjach. Zorganizowała tego dnia wycieczkę na polanę i nad strumyk. Powietrze było świeże, obiad smaczny, a w oddali pasły się krowy.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 22

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył Noc, która pochylała się nad nim z troską w oczach.

– Wstawaj Poranku – odezwała się – Ja już muszę odejść, a Świtu jeszcze nie ma. Zadzwonił, że coś zatrzymało go w drodze. Dzisiaj go nie będzie, więc ty wcześniej musisz zacząć swój dzień.

Poranek zamrugał oczami i próbował wstać z łóżka. Zakręciło mu się w głowie. Pora była nieprzyzwoita. Jeszcze nigdy nie musiał wstawać tak wcześnie! Noc popatrzyła na niego ze współczuciem i powiedziała:

– Poranku, w kuchni czeka na ciebie kawa i gorąca owsianka. Ja już wychodzę.

Poranek pokiwał głową. Noc założyła płaszcz i pomachała mu ręką na pożegnanie. Usłyszał trzaśnięcie drzwi i powlókł się do kuchni. Kawa pachniała wspaniale. Ale wybrał owsiankę, bo burczało mu w brzuchu. Powoli wracała jasność umysłu. Rozpoczął nowy dzień…

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 21

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył kłęby mgły, połacie całe lasów i zboczy górskich otulone, jak watą, białymi chmurami… i tylko wierzchołki gór mógł ozłocić. „Gdzie ludzie?” – zapytał.

Ludzie pili zwykle z niego, jak koktajl jakiś (z pomarańczą); z każdym łykiem nabierając przy tym rumieńców.

Ludzie za mgłą – skonstatował. Nagle na jednym ze wzgórz dojrzał Elę.

– Poranku, witaj! – zawołała – Zmachałam się, by tu dojść, a teraz żądam i namawiam: weź moją energię!

Poranek zniżył się, ucałował czółko Eli i zaczął pracowicie rozpędzać mgłę. Część wygnał w dalekie krainy, część spadła jako złoty deszcz kijanek i żab. Ela brodzi w deszczu zaczarowanym, schodząc ze wzgórza.

dla Felka napisał Motyl

Poranek obudził się – 20

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i znowu je zamknął. Zanurzył się głębiej w ciepłą pachnącą poduszkę. Głowę miał lekką i jasną.

– Jaki cudowny dzień – pomyślał – mam dużo czasu… i taki jestem wypoczęty…

Uszy pieściła łagodna muzyka.

„Noc nastawiła relaksację, jak miło” – pomyślał i uśmiechnął się do siebie.

– A ja przynoszę ci śniadanie do łóżka – powiedział Świt.

– Mmmm? – niepewnie mruknął Poranek.

– Głośno myślałeś – uśmiechnął się Świt.

Poranek speszony usiadł na łóżku. Świt podał mu tacę ze śniadaniem. Kawa pachniała wspaniale.

– Nie musisz się śpieszyć, wcześniej wstałeś.

– Aha – odpowiedział Poranek, pałaszując świeże bułeczki.

– Plan zajęć masz na biurku, ja jeszcze nastawię zmywanie – powiedział Świt i zniknął w kuchni.

Poranek jadł z leniwą przyjemnością. Popatrzył na biurko i uśmiechnął się do siebie. „Zapowiada się wspaniały dzień” – pomyślał….

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 19

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i jeszcze raz się przeciągnął. Zamknął oczy i znów je otworzył. Pomyślał. Czasu było pod dostatkiem, więc myśli zaczęły krążyć w wypoczętym umyśle. Dzisiaj Poranek badał, czy jego myśli idą na zewnątrz czy do wewnątrz organizmu.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 18

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i… zdziwił się bardzo – czyżby w nocy ktoś zamienił mu kapcie na za małe, pastę do zębów na pastę do butów i podłożył dokładnie w tym samym miejscu? Miłośnik „Amelii” lub dowcipów na Prima Aprilis? Zabawne czy irytujące w skali od jednego do dziesięciu? Jaką odpowiedź byś wybrał, będąc na jego miejscu?

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 17

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i poczuł, że znów jest właściwy dzień na tworzenie. Niewiele myśląc, zamalował całe niebo stalowoszarą akwarelką. Papier nasiąkał szybko, a Poranek ziewał z zadowoleniem, dopóki przypadkiem nie strącił kubełka z wodą. Rozwodniona szarość natychmiast rozlała się aż po horyzont i zaczęła strużkami spływać w dół. Poranek parsknął śmiechem i zabrał się za parzenie kawy. W międzyczasie akwarela przeschła, więc kiedy usiadł znów przy oknie, zamoczył nowy pędzelek w kawie i coraz bardziej zdecydowanie markował kształty na stalowoszarym tle. Z niewyraźnych plam stopniowo pojawiały się zaorane pola z drobnymi skibami ziemi tonącymi w deszczu. Miękko zarysowany krajobraz niósł obietnicę wiosny, życia i przebudzenia. Poranek odłożył pędzelki i wybrał się na poszukiwanie odpowiednich tonów świeżej zieleni do dalszej pracy.

Autor: Justyna Czekała

Poranek obudził się – 16

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i usiadł na łóżku. Niepewnie dotknął głowy. Wstał i z powrotem szybko usiadł na łóżku.

– Znowu balowałeś w nocy? – zapytał Świt, podając mu kawę.

– Nie. Wcześnie się położyłem. Miałem jakieś sny. Coś latało mi po głowie. Nie mogę sobie przypomnieć. Męczące to było.

– Jak ważne, to się przypomni. Na razie puszczę ci relaksację.

– Dobrze – niepewnie odpowiedział Poranek.

Wypił łyk kawy i trzymając się ścian dotarł do łazienki.

Odkręcił kurek, a gdy woda zaczęła napływać do wanny, usłyszał dźwięki relaksacji.

Z wdzięcznością pomyślał o Świcie – „On zawsze o wszystkim pamięta. Ideał chodzący”. Zaraz pojawiła się kolejna myśl – „Nieważne, wskakuję do wanny”.

Z rozkoszą zanurzył się w ciepłej wodzie, namydlił, wyszorował…

– Miłego dnia – krzyknął Świt – śniadanie masz w kuchni. Ja już wychodzę.

– OK! – odpowiedział Poranek

Leżał leniwie w wannie pełnej ciepłej wody, słuchał relaksacji i czuł, jak ciało zaczyna się rozluźniać, a myśli układać. Prawie zobaczył, jak przejaśnia mu się w głowie.

– Jeszcze wczesny ranek. Dużo zdążę zrobić – pomyślał z satysfakcją.

Zanurzył się głębiej w ciepłej wodzie i zaczął układać plan dzisiejszych zajęć.

Po chwili, radosny i rozluźniony, wyszedł z wanny. Ubrał się, zjadł śniadanie i wziął się do roboty.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 15

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył plafon wiszący na suficie. W plafonie widoczne było zbiorowisko chitynowych pancerzy. Przypomniał sobie, że ubiegłego wieczora w plafonie siedziała martwa Heloiza, a obok niej powłóczył swoimi wieloszczetowymi nogami jej Abelard. Poranek współczuł Abelardowi, ponieważ nie chciało mu się zdejmować plafonu i uwolnić Abelarda. Częściowo wynikało to z lenistwa, częściowo zaś z faktu, że Poranek nie lubił owadów. I w ten sposób obok martwej Heloizy po pewnym czasie spoczął martwy Abelard, a to dlatego, że w plafonie paliły się żarówki i cała wilgoć, zgromadzona pod jego chitynowym pancerzem, wyparowała. Było to dla Poranka niemiłe zdarzenie, ale Poranek miał wieczornego doła. Dlatego, kiedy Poranek obudził się o poranku, poczuł się podbudowany, ponieważ smutną historię Heloizy i Abelarda miał już za sobą. A za oknem wstawał nowy dzień i Poranek postanowił zanurzyć się w jego jasne światło.

dla Felka napisał Dżony