Poranek obudził się – 33

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył całe rzesze bardzo leniwych darmozjadów, wałkoni, obiboków i rozmaitej maści leserów.

Natychmiast zawiązał sojusz z gradowymi chmurami i spuścił im wszystkim łomot. Przeciek w kawiarnianych sufitach powiększył się w jego konsekwencji już na tyle, że część darmozjadów i obiboków poczyniła pewne kroki w kierunku usunięcia swojego lenistwa. Nareszcie!!!

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 32

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i wiedział, że chce żyć.

Już ucieszył się na plan zajęć, jakie sobie na dziś wyznaczył. Czuł zaciekawienie i chęć do działania.

Musi być radośnie i energetycznie – postanowił:

      • Praca, która daje satysfakcję.
      • Rodzina, która daje oparcie.
      • Pasja, która przynosi radość.
      • Zabezpieczenie finansowe, które daje bezpieczeństwo.
      • Miłość, która jest ważna.

Autor: Anna-Maria

Poranek obudził się – 30

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i przez otwarte drzwi swojego pokoju zobaczył salon i ślady wczorajszej zabawy. Stosy brudnych talerzy, brudne szklanki i kieliszki, resztki jedzenia. Widział też gości, którzy leżeli na kanapach, na podłodze lub kiwali się na krzesłach. Noc siedziała w fotelu z opaską na oczach i jęczała. Świt przykładał jej mokry kompres na czoło i podawał gorącą, mocną herbatę. Wieczór jęknął i próbował się przekręcić z boku na bok. Nagle krzyknął z bólu i złapał się za brzuch. „Ja muszę do łazienki” – jęczał.

Świt posłał Porankowi błagalne spojrzenie. Poranek zrozumiał, szybko wstał z łóżka i zaopiekował się Wieczorem. Z niesmakiem patrzył, jak ten wymiotował, zwracając wczorajszą kolację. Wlał gorącą wodę do wanny i pomógł Wieczorowi wykąpać się. Wytarł go, założył mu szlafrok i zaprowadził do sypialni. Wrócił do salonu i bezradnie popatrzył na gości. Niektórzy spali twardo, inni pojękiwali przez sen.

– Zostaw ich – powiedział Świt – obudzą się i pójdą sobie.

Rozległ się dzwonek do drzwi. Poranek otworzył je i zobaczył Przedpołudnie, które uśmiechnęło się do niego promiennie i powiedziało:

-Jestem wcześniej, mam przeczucie, że się przydam.

Świt nadal pielęgnował cierpiącą Noc, a Poranek z Przedpołudniem wzięli się za sprzątanie. Pomagało im Południe. Goście stopniowo budzili się i wracali do swoich domów.

Gdy przyszło Popołudnie, cały dom lśnił czystością. Zmęczona Noc powędrowała swoją drogą. Wieczór jeszcze spał, a wyczerpany Świt położył się na wolnym łóżku i też zasnął. Poranek marzył o tym, by pójść jego śladem. Przedpołudnie i Południe też były zmęczone.

Popołudnie popatrzyło na nich bystrym okiem. Otworzyło barek i zapytało:

– Może drinka na dobre samopoczucie?

Poranek przypomniał sobie poranny widok i głośno powiedział:

– Nie, dziękuję.

Przedpołudnie i Południe również odmówiły.

– Jak chcecie – Popołudnie wzruszyło ramionami i nalało sobie alkohol. Wypiło jednym duszkiem i znowu sięgnęło po butelkę.

– Nie rób tego – warknął Poranek.

– O co ci chodzi? – zapytało zdziwione Popołudnie.

– Nie rób tego więcej – powtórzył Poranek, a widząc, że Popołudnie nalewa sobie drugiego drinka, ponownie ostrzegł – nie rób tego więcej, albo samo będziesz sprzątać po sobie.

Popołudnie zdziwione rozejrzało się po mieszkaniu.

– Jest czysto, o co ci chodzi?

Poranek poczuł, że roznosi go wściekłość, zacisnął pięści i starał się opanować. Popołudnie popatrzyło na niego jak na wariata.

– Poranek ma rację – powiedziało Przedpołudnie i dodało – Ty masz zabawę. Wieczór i Noc chorują, a my z Porankiem sprzątamy. Jeśli nadal będziesz pić, to przestaniemy sprzątać i będziesz siedzieć w brudzie i wymiocinach Wieczoru i twoich gości.

– Zobaczymy – ze złością powiedziało Popołudnie i szybko wypiło drugiego drinka.

Popatrzyło triumfująco po zebranych i zapytało drwiącym tonem – I co mi zrobicie?

– Dotrzymamy obietnicy – spokojnie powiedział Poranek. A Przedpołudnie i Południe przytaknęły.

Zostawili Popołudnie i poszli odpocząć. Popołudnie, porządnie rozzłoszczone, kopnęło najbliższe krzesło i sięgnęło po butelkę. Nalało sobie trzeciego drinka. Usiadło w fotelu, kieliszek trzymało w dłoniach. „Chyba się napiję” – pomyślało…

Poranek, zasypiając, zastanowił się, jak będzie wyglądało mieszkanie, gdy obudzi się jutro rano. „Już nie mam na to wpływu. Ale muszę być konsekwentny, bo inaczej Popołudnie się nie opamięta” – pomyślał i zamknął oczy. Wyobraził sobie czyściutkie mieszkanie i radosny Świt, który powita go następnego ranka. „Niech się tak stanie” – cichutko szepnął Poranek i zasnął…

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 29

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył śniadanie na stole. Śniadanie proste: kawa zbożowa w kubku, czarny chleb posmarowany masłem i jajka na miękko. Jajka w stojakach, a te do późniejszego zjedzenia – na talerzu. Za oknem piękny słoneczny dzień.

Nic, tylko przystąpić do śniadania i potem udać się na spacer.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 27

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i dym z krateru zaczął wydobywać się z większą intensywnością, zbliżając się niebezpiecznie do jego obozowiska. Znów podszedł zbyt blisko…Teraz czeka go więc szybki i dynamiczny odwrót – oby tylko sprawny i bez większych strat…

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 26

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył kobietę siedzącą na łaszce piasku, tyłem do słońca. Ta drobniutka istota wpatrywała się w ogromny cień, jaki rzucała jej sylwetka. Była duża, miała wielką głowę, długie ręce, a kiedy wstała, również nogi wydłużyły się, jak nogi olbrzyma. Ruszała głową, żeby upewnić się, iż to jej cień leży na piasku. Powoli pomachała rękami, uniosła nogi na boki, ale cały czas jej ciało rzucało wielki cień. Stała zamyślona, co też może czynić ją tak wielką. To coś grzało ją w plecy, a kiedy cień zaczął się zmniejszać, zrozumiała, że to słońce mówi do niej i pokazuje, jaka jest silna i pełna mocy. Co rano dostaje tę błogosławioną porcję kosmicznej energii, a wieczorem, kiedy jej cień staje sie coraz dłuższy, ona może spokojnie zasnąć otulona ciemnym wieczorem.

dla Felka napisała Magda z Dachu

Poranek obudził się – 25

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i pomyślał – „jaka szkoda, że jest tak mgliście i pochmurno. Przydałoby się odrobinę słońca, które rozświetliłoby brzozy złociste w ten jesienny czas, a i człowiekowi lepiej by się wstało, raźniej”.

Autor: Felek