Była malutka – 32

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że jest kochana. Rozkosznie przeciągnęła się i ziewnęła, wywołując przy tym zachwyt swoich rodziców. Zasnęła, nieświadoma, jak bardzo cieszyli się z jej narodzin.

Autor: Kokoryczka

Była malutka – 31

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć dobrze znała tę krainę. Nie pierwszy raz tworzyła się nad nią i płynęła, ocieniając ją przy okazji. Czasem była ciemna i burzowa, a czasem leciutka i bielutka, tak jak teraz.

Biała chmurka rozmyślała o tym wszystkim, leniwie przepływając nad piękną zieloną krainą.

Autor: Jagódka

Była malutka – 30

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć widziała tylko ogrodzenie. Próbowała podskoczyć, by zobaczyć coś więcej…

Raz nawet się udało i zobaczyła Magdę, która stała przy kuchence i mieszała na drugiej patelni pierogi. Skończyła. Wyłączyła pod nimi gaz. Teraz obróciła się do patelni, na której szykowała skwarki. Do tej samej patelni, na której podskakiwała mała, ciekawa świata skwareczka.

Po chwili Magda uznała, że skwarki są gotowe. Polała nimi pierogi, które chwilę wcześniej wyłożyła na wielki półmisek.

Mała skwareczka była zadowolona, bo dostała miejscówkę na samym wierzchu i mogła dokładnie obejrzeć mieszkanie, gdy z półmiskiem pierogów była przenoszona z kuchni do pokoju. Słyszała zachwyty gości i pękała z dumy, bo myślała, że te słowa są przeznaczone właśnie dla niej – malutkiej, rumianej skwareczki.

dla Magdy z Dachu napisała Ewa Damentka

Była malutka – 29

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć najwspanialsze kapelusze wisiały na wieszaku. Inne były w szafie. Z tych najlepszych trzy były w kratę, jeden w jodłę, a dwa pozostałe w kolorze jednolitym. Były to kapelusze jesienno-wiosenne. Letni słomkowy kapelusz wisiał w przedpokoju tuż przy wejściu do kuchni.

Malutka zdjęła tenże kapelusz z wieszaka, a na jego miejscu zawiesiła zimowe rękawice.

Tym samym dała znak, aby kuchnia weszła na zimowe tory gotowania.

Autor: Adam

Była malutka – 28

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wszystko wydawało się takie duże. Wiedziała, że w rzeczywistości tak nie jest.

Wiedziała, że to szkło powiększające sprawia, że wszystko jest dużo większe.

Nic nie jest takie „duże”, jak się wydaje. Wszystko zależy od tego, przez jakie szkło patrzysz.

Autor: Patisonek

Była malutka – 27

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć nie była zainteresowana otoczeniem. Robiła to z przyzwyczajenia, żeby rodzice myśleli, że interesuje się zabawkami, jakimi ją otoczyli. Wszędzie były zabawki – duże, małe, pluszowe, plastikowe, szmaciane i z gąbki, kolorowe, piszczące, ćwierkające i ciche…

Wystarczyło tylko sięgnąć rączką i natychmiast trafiała na zabawkę lub kilka. Nudziły ją i nużyły. Od ich nadmiaru aż bolały oczy. Marzyła o tym, by znowu wzięli ją do siebie dziadkowie. Zabawek mieli bardzo mało, więc zdążyła je wszystkie poznać i polubiła niektóre z nich.

Hałasu też było dużo mniej. Nie rozpraszały jej klaksony i piski hamulców za oknem. Nie słyszała kilku audycji telewizyjnych jednocześnie. Dziadkowie mieli tylko jeden telewizor, który włączali bardzo rzadko. Za to mieli kota, psa i śpiew ptaków za oknem.

Bardzo, bardzo chciałaby znowu u nich pomieszkać…

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 26

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć doskonale wiedziała, co zobaczy – znajome ściany, komodę z książkami oraz akwarium i… męża, który, lekko pochrapując, spał obok niej. Z przedpokoju dobiegało sapanie psa. Widocznie ukochanej suni, też się coś śniło.

Drobna kobietka przeciągnęła się i pomyślała, że na szczęście wszystko jest w porządku i pod kontrolą. Rano zacznie się normalny dzień, a ona, jak zwykle, będzie zarządzała rodzinnym rytmem i domownikami – czyli mężem i sunią. „Dobrze, że dzieci się już usamodzielniły” – pomyślała i przypomniała sobie, że jutro przychodzą na obiad. Zaczęła się zastanawiać, co dla ich przygotuje i… zasnęła…

Wtedy przebudził się na chwilę jej mąż. Popatrzył z czułością na jej drobną twarzyczkę i pomyślał – „Kochanie, dziękuję Ci, że jesteś ze mną” – i… znowu zasnął.

Ranek był podobny do poprzednich poranków. Kobieta, szykując śniadanie dla męża, układała w myślach plan zajęć, zadowolona, że będzie to kolejny, udany dzień…

dla Eli napisała Kokoryczka

Była malutka – 25

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć było już południe.

„Dobrze byłoby wstać” – pomyślała – „To, że mam dziś dzień wolny od pracy, nie oznacza, że nie należy nic robić. Trzeba wstać. Po śniadaniu pomyślę, jak spożytkować ten dzień”.

Ale pomysły nie przychodziły. „Może jestem przepracowana?” Wewnętrzny głos zaproponował, by po prostu wyjść z domu i długo spacerować.

Autor: Adam

Była malutka – 24

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć mówiono jej by tego nie robiła. Wszyscy byli skupieni i wyciszeni. Ona i tak już zwracała uwagę swoją wielkością. Jak zacznie się poruszać, rozglądać, robić miny, to każdy zwróci na nią uwagę – tak jej mówiono w trosce o nią.

Malutka nie wiedziała, jak się tu znalazła, ani kim byli ludzie, wśród których przebywała. W większości byli to dorośli – mieli brody i wąsy. Ona była tylko dzieckiem, nawet nie wiedziała, ile ma lat. Jednak ci dorośli sięgali jej do kolan. Co ona tu robi? Gdzie są jej rodzice? Gdzie jest jej dom?

Dorośli tymczasem z troską zastanawiali się, co zrobić z kosmicznym dzieckiem. Zdaje się, że według kryteriów jej ludu, była bardzo malutka. Chyba nie zrozumiała, że statek się rozbił, a jego załoga zginęła. Ich szczątki spadły na Ziemię. Przeżyła tylko ona. Jak zawiadomić jej krajan, że ona żyje i potrzebuje ich pomocy? Co zrobić z nią, jeśli dalej będzie rosła w tak zastraszającym tempie? Przynajmniej jest pojętna i chyba rozumie, co się do niej mówi. Ale co z nią zrobić? I jak uchronić ją przed występami w cyrku, służbami bezpieczeństwa i szaleńcem, który chce dokonać sekcji jej zwłok, by poznać budowę jej ciała?

O tym wszystkim rozmawiali zatroskani opiekunowie. Całe miasteczko zebrało się, by ustalić, co robić z tym niezwykłym dzieckiem i jak ją chronić. Nie byli świadomi tego, że są obserwowani i podsłuchiwani przez kosmitów, którzy chcieli podbić Ziemię. Wysłali pierwszy statek z kolonistami – ten, który się rozbił. Teraz, słuchając, jak mieszkańcy miasteczka rozmawiają o ich dziecku i obserwując, jak się o nie troszczą, uznali, że nie będą podbijać Ziemi. Znajdą sposób, by przetransportować małą na statek-matkę i polecą – dalej w kosmos. Na ziemskiej orbicie zostawią obserwatorów. Może kiedyś nawiążą współpracę z Ziemianami. Może…, kiedyś…

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 23

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć było jeszcze wcześnie. „Jestem mała czy duża? OK, dzisiaj jest piękna pogoda, czyli jestem mała. Skoro są wakacje, to będę oglądała dzisiaj bajki, a później pojadę rowerem do sklepu po bułki i mleko.”

Dziewczynka krótko oglądała telewizję, bo korciła ją jazda na rowerze i świeże powietrze.

Ucieszyła się, gdy dojechała rowerem do sklepu, bo przez szybę zobaczyła ekspedientkę – starszą panią, którą bardzo lubiła.

Autor: Adam