Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć śladów na śniegu było jeszcze niewiele.
Był zimowy mroźny poranek. Ludzie pojedynczo drałowali do pracy, pozostawiając ślady w głębokim śniegu.
Na przystanku autobusowym ślady ludzi jakby się rozmnożyły, a na przyległej ulicy były odciśnięte linie opon.
Autobusy ruszały z przystanku z dużym opóźnieniem, a pasażerowie przez okna oglądali padający śnieg.
Autor: Adam