Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć najwspanialsze kapelusze wisiały na wieszaku. Inne były w szafie. Z tych najlepszych trzy były w kratę, jeden w jodłę, a dwa pozostałe w kolorze jednolitym. Były to kapelusze jesienno-wiosenne. Letni słomkowy kapelusz wisiał w przedpokoju tuż przy wejściu do kuchni.
Malutka zdjęła tenże kapelusz z wieszaka, a na jego miejscu zawiesiła zimowe rękawice.
Tym samym dała znak, aby kuchnia weszła na zimowe tory gotowania.
Autor: Adam