Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć nie była zainteresowana otoczeniem. Robiła to z przyzwyczajenia, żeby rodzice myśleli, że interesuje się zabawkami, jakimi ją otoczyli. Wszędzie były zabawki – duże, małe, pluszowe, plastikowe, szmaciane i z gąbki, kolorowe, piszczące, ćwierkające i ciche…
Wystarczyło tylko sięgnąć rączką i natychmiast trafiała na zabawkę lub kilka. Nudziły ją i nużyły. Od ich nadmiaru aż bolały oczy. Marzyła o tym, by znowu wzięli ją do siebie dziadkowie. Zabawek mieli bardzo mało, więc zdążyła je wszystkie poznać i polubiła niektóre z nich.
Hałasu też było dużo mniej. Nie rozpraszały jej klaksony i piski hamulców za oknem. Nie słyszała kilku audycji telewizyjnych jednocześnie. Dziadkowie mieli tylko jeden telewizor, który włączali bardzo rzadko. Za to mieli kota, psa i śpiew ptaków za oknem.
Bardzo, bardzo chciałaby znowu u nich pomieszkać…
Autor: Ewa Damentka