Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć za oknem był słyszalny harmider ulicy. Przez otwarte okno docierał szum drzew, stukot tramwajów, ale i śpiew ptaków.
Dzień już rozpoczął się na dobre – trzeba podjąć codzienne czynności. Ale może jakaś zmiana by się przydała. „OK. Pojadę do pracy rowerem.” Piękny pomysł. Niebawem zaczęło padać. Cóż plan podjęty, trzeba realizować. To była lekka mżawka, więc kurtka przeciwdeszczowa wystarczyła. Potem wyszło słońce i wysuszyło rowerzystkę. „Bardzo dobry początek dnia” – pomyślała – „Siły przyrody mi sprzyjają”.
Autor: Adam