Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, co zobaczy – olbrzymie postacie, które nachylają się nad nią, szczerzą do niej zęby, cmokają i dudniącym głosem mówią – „ti, ti, ti, ti, ti…”, „słodkie maleństwo”, „jakaś ty śliczna”, Mówią też inne podobne słowa i wydają jakieś nieartykułowane dźwięki.
Jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że dorośli ludzie tak się zachowują, gdy widzą malutkie niemowlęta.
Autor: Ewa Damentka