Stary archiwista – 19

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wykute w skale schody. Wiodły w dół i wielokrotnie zakręcały. Gdzieniegdzie w kamiennej ścianie pojawiały się wąskie pionowe szczeliny, przez które, nie wiadomo skąd, wpadało światło o ciepłej barwie ognia. Cienkie smużki nie rozświetlały korytarza, ale pozwalały poruszać się w ciemnościach.

Wiedziony chłopięcym pragnieniem przygody, archiwista schodził po stopniach coraz dalej i głębiej, aż otwarła się przed nim ogromna podziemna przestrzeń wypełniona chłodnym powietrzem i pulsującym blaskiem z samego jej centrum. Najpierw zatrzymał się i zasłonił oczy, ale kiedy tylko wzrok przyzwyczaił się trochę do jasności, archiwista rozejrzał się wokół.

Oślepiające światło emitował drobny przedmiot unoszący się nad rzeźbionym w kamieniu postumentem. Sen archiwisty o byciu Indianą Jonesem spełniał się, gdy powoli zbliżał się do centrum groty, mrużąc oczy przed niesamowitą światłością. Wreszcie zobaczył jej źródło w całej okazałości. Nad skalnym postumentem lewitował szczerozłoty zszywacz do papieru.

Wtedy archiwista zbudził się z drzemki przy biurku. Natychmiast zasłonił oczy przed złotym blaskiem. Kula zachodzącego słońca wynurzała się zza chmur i świeciła mu przez okno wprost na twarz.

Autor: Justyna Czekała

Była sobie łąka – 67

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na ławeczce przed domem siedzieli rodzice z trójką dzieci. Dzieci zapytały, dlaczego dach ich domu jest czerwony.

– Nie czerwony, ale ceglasty – powiedział ojciec.

– To znaczy, że zrobiony jest z cegieł? – zapytało drugie dziecko.

– Jest zrobiony z dachówki – odpowiedziała mama.

A najstarszy syn powiedział, że jak dorośnie, to zbuduje dom z zieloną dachówką, w środku lasu, tak aby nie było go widać.

Autor: Adam

Stary archiwista – 18

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przejście na taras zbudowany dookoła piętra. Spacerując, można było oglądać cztery strony świata. Było wysoko, ale taras był masywny, a widoki doskonałe. Od strony północnej można było podziwiać ogromne hektary zieleni. Schody i windy znajdowały się po drugiej stronie budynku. Przestronna kuchnia wewnątrz zachęcała do prac kulinarnych. Potrawy najlepiej jednak smakowały, gdy spożywano je na tarasie, pod daszkiem.

Autor: Adam

Stary archiwista – 17

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie, podświetlone akwarium ze złotą rybką. Zza drzwi wyskoczyli jego przyjaciele z bukietem kwiatów i głośnym okrzykiem – „STO LAT!!!”. Jeden z nich dodał: „A rybka, to prezent dla ciebie – dbaj o nią i niech spełnia twoje życzenia!”

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 66

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a przed domem chodziły kury i indyki. Indyki chodziły dumnie, a kury jakby czegoś szukały. Dzieci poszły do lasu na kurki – ale grzyby kurki. Najmniejsze dziecko zapytało – „czy obok kurek znajdziemy też jajka”?

Autor: Adam

Stary archiwista – 16

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielki zielony las. Patrząc z góry, widać było rzekę płynącą przez las. Tą rzeką na łódkach płynęły zwierzęta. Udawały się na wielką pogawędkę z innymi zwierzętami w dole rzeki.

Autor: Adam

Stary archiwista – 15

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył pokoje i korytarze pełne akt. A więc to tutaj przechowywano teczki wszystkich obywateli!

Autor: Justyna Czekała

Delikatna mgiełka – 54

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły po odjeździe młodego człowieka pozostały tylko kaczki. Chodziły poddenerwowane, gdyż wcześniej zaczęły dziobać stare koperty, a teraz nie mogły tego robić, bo młody człowiek je zabrał.

Autor: Adam

Stary archiwista – 14

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie pole kukurydzy. Gdy się w nie weszło, człowiek czuł się jak w lesie. Za polem kukurydzy była droga, a za nią staw. W stawie były ryby – do złapania na wędkę lub na święta. Archiwista zaczął się zastanawiać, jaką przestrzeń może ogarnąć, by poczuć się właściwą częścią świata.

Autor: Adam

Stary archiwista – 13

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył czarodzieja w czarnym kapeluszu i z białym królikiem trzymanym za długie uszy. Czarodziej uprzejmie ukłonił się i zapytał:

– Szanowny Pan sobie czegoś życzy?

– Nie – odparł zakłopotany i nieco zaskoczony starszy pan.

– Gdyby jednak… proszę wpisać swoje życzenie na tej karteczce i wrzucić tu – czarodziej wskazał na kapelusz, który właśnie zdjął z głowy.

Archiwista już był prawie za drzwiami. Jednak w ostatniej chwili zawrócił. Wziął kartkę i jednym, zdecydowanym ruchem skreślił parę słów. Uśmiechnął się i wrzucił je do czarodziejskiego kapelusza.

Autor: Ewa Majewska