Kolorowe fajerwerki – 48

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim przyszła nowa jakość w życiu zawodowym i osobistym.

Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Wcześniej była potrzeba zmiany w życiu, a później praca nad jej dokonaniem.

Marzenia się nie spełniają, marzenia trzeba spełniać. Najpierw potrzebny jest pomysł i wizja, a później plan realizacji i działanie.

Autor: Anna-Maria

Kolorowe fajerwerki – 47

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim:

    1. nowy porządek w życiu, w którym jest miejsce na pracę, dom i hobby
    2. nowe kryteria wartości:
        • brak chęci przypodobania się innym ludziom
        • odwaga w przedstawianiu swoich racji
        • kontakty międzyludzkie pozbawione chęci oceniania i klasyfikowania siebie i innych ludzi jako gorszych czy lepszych
    3. umiejętność cieszenia się z rzeczy, które się osiągnęło
    4. dobra organizacja pracy i czasu
    5. pielęgnowanie znajomości i przyjaźni
    6. dbanie o kondycję i zdrowie

Autor: Anna-Maria

Delikatna mgiełka – 52

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły pojawili się pierwsi robotnicy. Przyszli tu, aby budować, tworzyć. Pracowali systematycznie, w zaplanowany sposób. Każdy z nich wiedział, co należy do jego zadań i jakie prace ma wykonać w pierwszej kolejności, a które w kolejnej.

Pomagali sobie nawzajem, doradzali.

Dzięki tej współpracy ich dzieło powiększało się i przybierało coraz bardziej zamierzony kształt.

Autor: Anna-Maria

Była sobie łąka – 65

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wiatr rozwiewał ją, zaczepiał o malwy rosnące pod oknem. W oknie pojawiła się postać kobiety, która przygotowywała obiad dla swojej rodziny. Lubiła przy tym stanąć choć na chwilkę w oknie i zapatrzeć się w dal…

Dziś na obiad będzie pomidorowa…

Autor: Anna-Maria

Była sobie łąka – 64

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku mały krasnoludek rozmawiał z jeszcze mniejszą dziewczynką – Marysią.

Przygotowywali wspólnie niespodziankę dla mieszkańców domku. Zastanawiali się, co mogłoby ich ucieszyć. Ustalili, że wspólnie posprzątają i odkurzą mieszkanie. Krasnoludek zaproponował, że sam naprawi zepsute sprzęty, a Marysia powiedziała, że nakarmi zwierzęta, przyszyje oderwane guziki i zaceruje podarte skarpetki.

Dobrze im się pracowało. Uśmiechali się do siebie, zadowoleni, że uda się im zrobić wszystko, co zaplanowali. Rzeczywiście się udało! Zdążyli się jeszcze napić dobrej herbaty i skorzystali z zaproszenia podwórkowego psa. Schowali się w jego budzie, skąd mieli dobry widok na domek, otwarte okno i pokój…

Autor: Archiwista SC

Była malutka – 41

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć myślała, że to niepotrzebne. Gdzieś, w głębi siebie, po prostu sądziła, że nikt jej nie zauważa.

Rzeczywiście, otaczający ją ludzi zajęci było swoimi sprawami i swoimi kłótniami. Toczyli ze sobą wojnę, używając wszystkich im dostępnych środków. W końcu wojna to wojna. Nawet, jeśli mają ze sobą współpracować, to ktoś musi być górą, a każdy chciał być właśnie tym kimś.

Malutką bardzo to bolało, bo lepiej się czuła i lepiej się jej pracowało, gdy ludzie byli dla siebie mili. Gdy byli spokojni i wzajemnie się szanowali.

Skuliła się i znowu uważnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła, że jeden z kolegów nie bierze udziału w kłótniach i podchodach. Siedzi przy biurku i spokojnie robi swoje…

Malutką wstrząsnął ten widok. „To on w czasie wojny może być spokojny?” – pomyślała zdziwiona. „Można zajmować się tylko tym, co się ma do zrobienia? Tylko swoimi zadaniami?” – kolejne pytania tłoczyły się w jej główce. „Tak można” – usłyszała głos z głębi siebie – „Zostaw ich, ich sprawy i kłótnie – rób tylko to, co do ciebie należy”.

Malutka odetchnęła z ulgą. Zamrugała oczami i jeszcze raz przyjrzała się otoczeniu. Zawzięte, skrzywione złością twarze wyglądały jak maski. „To mnie nie dotyczy” – pomyślała i zajęła się swoimi zadaniami.

Kolega, pracujący spokojnie, zobaczył, że ona właśnie również wyskoczyła z zaklętego kręgu firmowych podchodów i rozgrywek. „Malutka, witaj w świecie wolnych ludzi” – pomyślał i dalej robił swoje.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 54

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pijany w dym menel. Nagle z góry spadło na niego coś dużego. Na chodniku połączyli się w jeden klops wieprzowo-wołowy. To skoczył z czwartego piętra miłośnik PO, który nie mógł znieść rządów Kaczyńskiego.

Autor: Lesiunio

Była malutka – 40

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć szukała czegoś interesującego, co ożywi ją i zachęci do wstania z fotela. Być małym to nie znaczy, nie móc osiągnąć rzeczy wielkich, To przecież tylko cecha fizyczna.

Autor: Anna-Maria

Przez kawiarniane okno – 53

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dziewczyna. Rudowłosa, ścięta na Egipcjankę. Kapelusz miała z innej epoki. Dzisiaj już nie spotykany. Któż to może wiedzieć – może z okresu międzywojennego. Prowadziła pastelowy, zielony rower. Składak ten także z lamusa. Nos zadzierała wysoko. Spojrzałem na dłonie. Nie było na nich obrączki… Dzisiaj takie piękno nie ma już wzięcia…

Autor: Jakubek