Rozległa pustynia – 12

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który spokojnie, lekko się kołysząc, niósł na grzbiecie kobietę, która z ciekawością przyglądała się temu pustynnemu pejzażowi.

dla Felka napisała Grażyna

Rozległa pustynia – 11

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł dostojnie i rozglądał się po okolicy.

Był tu nowy. Większość życia spędził na innej pustyni, a tu zawędrował razem z karawaną. Za nim widoczne były sylwetki pozostałych wielbłądów. Wszystkie szły zgodnie, w tym samym kierunku, niosąc na sobie bagaże oraz ludzi i ich sprawy.

Pierwszy wielbłąd przyspieszył kroku. W oddali zobaczył połyskującą tarczę wody i zielone palmy. Oaza…

Na szczęście oaza była prawdziwą oazą, a nie fatamorganą!

Wszystkim wielbłądom zdjęto ich ładunki. Zwierzęta porządnie odpoczęły przed dalszą drogą. A nasz wielbłąd dalej przyglądał się uważnie, bo tę oazę też widział po raz pierwszy w życiu.

dla Felka napisała Kokoryczka

Była malutka – 50

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć znów słyszała natarczywe ponaglenia: „Rusz się, pośpiesz”!

Tylko po co tak wciąż się pospieszać i ruszać, skoro w „bezpośpiechu” też zdarzyć się może wiele WAŻNEGO i POŻYTECZNEGO…?

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 10

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który myślał o warzywach. O papryce, szczypiorku, pomidorach i pietruszce.

Wielbłąd zdziwił się, że myśli o takich rzeczach. Skąd te pomysły? Odpowiedź przyszła błyskawicznie – „skoro ludzie myślą o tysiącach różnych rzeczy, to Ja Wielbłąd mogę myśleć o warzywach, a nawet i o owocach”.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 9

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który z innymi stworzeniami pustyni dawał świadectwo życia. Życie bowiem jest nawet tam, gdzie pozornie nie powinno go być…

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 49

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak doskonale znała wszystkie szczegóły tego miejsca. Zawsze, kiedy powracała, najwyżej zmieniały się drobiazgi, które w żaden sposób nie utrudniały jej biegłości poruszania się w całym układzie.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 8

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który trwał niemal w bezruchu. W smutku być może też. Do karawany, która niedawno wyruszyła w drogę, przydzielono jego towarzyszkę, z którą niepodzielnie dzieli swój wielbłądzi żywot. Ożywi się, kiedy ona powróci.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 7

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wlókł się, noga za nogą, za ciągiem zwierząt przed nim, tak samo wolno idących. Mężczyzna, który na nim jechał, także pragnął odpoczynku, jak zwierzęta, a do oazy było jeszcze daleko – co najmniej dwie godziny jazdy. Trzymała go w pozycji pionowej myśl, że w oazie będzie mógł zmyć piasek, gnany przez wiatr. Piasek, który wciskał się mu wszędzie. Tego pragnął teraz najbardziej – porządnej kąpieli.

Autor: Felek

Była malutka – 48

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że nikogo tu nie ma. Mimo, że była malutka – była bardzo szybka i zwinna i wszystkich dawno zostawiła w tyle.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 6

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który niósł na sobie matkę z dzieckiem. Tuż za nimi szedł drugi wielbłąd, z ojcem trzymającym przed sobą drugie dziecko.

Rodzice siedzieli spokojnie, ich sylwetki były jakby przedłużeniem sylwetek wielbłądów – czarna wycinanka na tle błękitnego nieba.

Dzieci wierciły się i gestykulowały, pokazując rodzicom kolejne cuda i cudeńka napotykane na pustyni. Z daleka cała rodzina wyglądała ciekawie i zabawnie, jak animowany film.

Patrzyłam na nich z przyjemnością i marzyłam o własnym wielbłądzie i rodzinnej przejażdżce na nim.

Autor: Ewa Damentka