Mikołaj szykował świąteczne prezenty. Pomagały mu nowe dopalacze niewiadomego pochodzenia i gdyby nie błyskawiczna reakcja Pani Mikołajowej, już byłoby po nim. Teraz leżał w łóżku i sączył napar ziołowy, zerkając co chwilę na zegar. Jednak Mikołajowa była nieugięta – tradycja tradycją, ale zdrowie ważniejsze. A kiedy Mikołaj dojdzie do siebie, już ona mu zmyje głowę: taki stary, a wiecznie zabiera się za pracę w ostatniej chwili!
Autor: Justyna Czekała