Poranek obudził się – 5

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył przed sobą jakąś drobną istotkę, no w każdym razie tak mu się wydawało, bo jak się schylił i przyjrzał, to jednak zmienił zdanie. Jakkolwiek istota nie była wielkich rozmiarów, to jednak jej spojrzenie budziło respekt.

– Co z naszą umową? – zapytała istota, w której Poranek rozpoznał wreszcie Elę.

– Uuuuu, jak mi się chce spać – jęknął Poranek – która to godzina?

– Już dziesiąta, a wokół ciągle ciemno! Wstawaj zaraz i zapal słońce, bo wszyscy na ciebie czekają!

– Buuuu, a ja chciałbym mieć jeden, choć jeden malutki dzień wolny.

– Mój biedaku, chodź, pomogę ci, daj mi rękę. Chodźmy razem, przecież bez ciebie nic nie może się zacząć i wszyscy cię do siebie zapraszają. Dzieci wyglądają cię przez okna, dorośli pytają o ciebie, a przepowiadacze pogody martwią się, co się z tobą stało. Nawet zwierzęta i drzewa wypatrują twojego blasku.

Poranek szybko wyciągnął dłoń do Eli i zaraz poczuł przyjemne ciepło, jakie od niej biło. Czuł się miło połechtany, że jest taki ważny. Zaraz też się wyprostował i był gotowy do drogi. Trzymając się za ręce Poranek i Ela poszli zapalać dzień.

dla Felka napisała Agnieszka

Poranek obudził się – 4

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył słońce. Wakacyjny dzień zapowiadał się dobrze. Na niebie nie było żadnej chmurki i pomimo wczesnej pory było już ciepło.

Poranek zastanawiał się, czy ludzie dostrzegają taki dar przyrody w postaci drobnych i przyjemnych zjawisk. Zastanawiał się też, czy ludzie powinni czuć za to jakąś wdzięczność, czy też tylko pięknie funkcjonować i w dobrym otoczeniu.

dla Felka napisał Adam

Poranek obudził się – 2

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i pomyślał, że nie chce mu się wstawać. Słyszał jak Świt krząta się po mieszkaniu i jednocześnie rozmawia przez telefon z Jutrzenką.

„Pewnie umawiają się na spotkanie” – z zazdrością pomyślał Poranek. Potem uświadomił sobie, że jeśli nie wstanie, to Świt dłużej będzie musiał zostać w mieszkaniu. „Nie mogę zepsuć mu randki” – zdecydował. Żwawo wyskoczył z łóżka i krzyknął wesoło – „Zmykaj do stęsknionej Jutrzenki. Już wstałem”!

Gdy zadowolony Świt wyszedł pośpiesznie, Poranek, pijąc swoją herbatę, zastanowił się, czy sam kiedykolwiek będzie miał dziewczynę. „Zobaczymy” – pomyślał i wziął się do roboty.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 1

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i poczuł, że nie ma ochoty wstać.

Wbrew powszechnym opiniom, Poranek nie lubił Poranków. Codziennie rano przypominał sobie o tym i zastanawiał się, skąd to przekonanie, że jest taki świeży i pełen energii.

Prawda była taka, że lubił Wieczory i z rozkoszą przebywał w ich towarzystwie. Potem jednak miał wyrzuty sumienia, chcąc sprostać oczekiwaniom tych wszystkich Skowronków, które z niecierpliwością czekały, aż otworzy oczy i będzie im towarzyszył.

Poczucie obowiązku powodowało, że zmuszał się do robienia zadowolonej miny, kiedy szczebiotały mu do ucha wszystkie poranne istoty.

Któregoś dnia nie wstał rano i spodziewał się katastrofy. Okazało się jednak, że nic złego się nie stało. Zdumiony zaczął obserwować świat. Wszystkie stworzenia, kochające Poranek, jak zwykle były szczęśliwe.

Kiedy go zobaczyły roześmiały się i powiedziały: „Głuptasku, kochamy cię jakim jesteś, bo jesteś naszym Porankiem”.

Autor: Wędrowny Grajek

Rozległa pustynia – 28

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szybko biegł. Obok niego widać było drugą sylwetkę biegnącego wielbłąda.

Za chwilę pokazała się jeszcze jedna. Wielbłądy nie miały na sobie ludzi, ani bagaży. Zza wydmy co chwila wyłaniały się kolejne sylwetki biegnących zwierząt.

„Czy to jakiś wyścig?” – pomyślałam i przyglądałam się z zaciekawieniem. Po chwili całe stado przebiegło. Został po nim tylko kurz, który wolno opadał. Ciekawe, gdzie one teraz są? Dokąd się tak śpieszyły?

Rozległa pustynia znów była spokojna. Żółto-pomarańczowe wydmy ładnie wyglądały na tle niebieskiego nieba.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 27

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który patrzył daleko przed siebie. Spoglądał, obserwował i widział bezgraniczny piasek. Aż po horyzont. „Ale jestem wytrzymały” – pomyślał – „nie przeszkadza mi monotonny widok. Robię swoje, idę i niosę na grzbiecie przymocowany ładunek. Czasami myślę o sawannie, ale pustynia mi nie przeszkadza, przecież wiem, kim jestem”.

Autor: Adam