Harfistka delikatnie – 26

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do ciemnego kącika, w którym siedział skulony mały chłopiec. Objął się ramionami, było mu bardzo zimno. Kołysał się miarowo – przód, tył, przód, tył… Dźwięki harfy zakłóciły ten rytm. Chłopiec zaczął płakać. Przypomniał sobie, czemu schował się w tym kąciku.

Rywalizował, ścigał się z kolegami i po raz pierwszy nie udało mu się wygrać. Przybiegł na metę jako drugi. Pociemniało mu w oczach. Pomyślał, że świat się skończył. Już nikt nie będzie go chciał. Nie jest już najlepszy. Nawet jego ukochamy misio patrzył na niego złym okiem – wydawało się chłopczykowi.

Teraz, słysząc dźwięki harfy, wyciągnął ze swojego plecaczka misia i przytulił go mocno.

– „Misiu przepraszam” – płakał bezgłośnie – „Chciałem wygrać. Nie udało mi się”.

– Dziękuję – szepnął miś

– To ty mówisz?

– Oczywiście.

– A za co dziękujesz?

– Za to, że wyciągnąłeś mnie z plecaczka i przytuliłeś.

– Nie masz mi za złe, że przegrałem?

– Nie, kocham cię takim, jakim jesteś.

Chłopiec przytulił misia. Miś wtulił się w chłopca. Wspólnie kołysali się w rytm muzyki i słuchali kojącego dźwięku harfy, który zdawał się wypełniać całe pomieszczenie.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 25

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również uszu bardzo zagniewanego człowieka. Pan ten nigdy nie wybaczał. Rejestrował każdą prawdziwą lub domniemaną krzywdę, jaką mu wyrządzono i odpłacał pięknym za nadobne. Pilnował swojej złości, zaciętości i swojego gniewu, jak największych skarbów. Bo też one od lat wyznaczały kierunek jego życia, stanowiły jego sens.

Dźwięki harfy dobiegały zza ściany. „Widać nowa sąsiadka jest muzykiem” – pomyślał. Zaintrygowany rozsiadł się wygodnie w fotelu i zaczął słuchać. Dźwięki harfy były dla niego czymś nowym i dziwnym…

W pewnym momencie bardzo zaczęło boleć go serce, a jednocześnie jakiś żal mocno ściskał za gardło. Mężczyzna chciał krzyknąć, żeby sąsiadka przestała grać, ale nie potrafił wydać z siebie dźwięku. Nie mógł również ruszyć się, żeby wstać z fotela. Łzy płynęły mu po policzkach. Ból serca i ścisk w gardle nasilały się. Po długim czasie zelżały, a po jeszcze dłuższym puściły. Po policzkach dalej płynęły łzy, ale teraz były to łzy wzruszenia.

Mężczyzna wyciągnął notes, w którym były przekreślone, ale nadal czytelne, numery telefonów jego byłych przyjaciół. Pierwszy raz dopuścił do siebie myśl, że może warto którąś z tych znajomości odnowić…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Nitki babiego lata – 50

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Poranny powiew muskał twarz wędrowca. Z każdą chwilą było jednak coraz cieplej. Dawało się to odczuć, jak tylko słońce wychodziło zza chmur. Nitki babiego lata były poplątane na pałkach wodnych. Przyglądając się roślinom, można było zauważyć owady, które funkcjonowały w swoim świecie i robiły to, co do nich należy.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 24

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uszu komornika, który właśnie stanął za drzwiami, z pełnym upoważnieniem do wykonywania swoich działań egzekucyjnych. Zapukał kilka razy. Odczekał. Zadzwonił, ale nikt nie otwierał. Nacisnął na klamkę – mieszkanie było otwarte. Wszedł, szybko omiótł wzrokiem całe wnętrze. Nie było już żadnych rzeczy do zajęcia. Mieszkanie było niemal puste. Pod ścianą przy oknie, w fotelu, siedziała tylko piękna kobieta z harfą, przesłoną na oczach i psem-opiekunem u jej stóp.

Nie przerywając jej gry, cichutko wycofał się na korytarz.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 23

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do ostatnich krzewów ogrodu, gdzie słowik zaczynał swój wieczorny koncert.

Kiedy harfa już dawno umilkła, mała ptaszyna aż do wschodu słońca wypełniała swymi trelami całą okolicę.

dla Ciebie napisała Magda z Dachu

Nitki babiego lata – 49

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie wisiała misterna konstrukcja wężyków, pomp, kryształów, liczników i kabli. Koła młyńskie obracały się z chlupotem, koła zębate powoli i równo zbiegały się wzajemnie. Głęboko we wnętrzu coś szurało, coś szumiało, coś regularnie wydawało miękkie pomruki z głębi. Machina z lekkością oddychała wilgotnym kolorowym powietrzem i wypuszczała je w sierpniowe niebo. Jej twórca z uśmiechem doglądał sprawnego mechanizmu.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 22

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również sąsiedniej celi, w której młoda kobieta podciągnęła kolana pod brodę, oparła się o ścianę i tak tkwiła wsłuchana w melodię. Muzyka choć na chwilę przenosiła ją w miejsca, do których jeszcze nie mogła sama dotrzeć; otwierała w głowie niczym nieograniczoną przestrzeń. Jeszcze kilka chwil, zanim zajęcia się skończą i mury celi zamkną się wokół osadzonej na kolejny tydzień.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 21

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do teatralnej toalety. Siedzący tam mężczyzna zasłuchał się i tak rozluźnił, że wreszcie udało mu się wypróżnić. Męczył się z tym od tygodnia, a tymczasem wystarczyło przyjść do teatru, w którym grała harfistka!

Autor: Merlinek

Nitki babiego lata – 48

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Cudowny stan braku pośpiechu…

Możliwość odpoczynku…

To stąd ten wewnętrzny niepokój, poczucie przemijania bezrefleksyjnego czasu. Stąd to poczucie, że w każdej chwili trzeba coś robić: pracować, uczyć się, spotykać się z kimś.

Może taki czas przynosi możliwość zapytania siebie, czego tak naprawdę oczekuje się od życia? A zwrotnie może przyjść odpowiedź, jak bardzo życie odbiega od tych wyobrażeń…

Dlatego ludzie wolą żyć w pośpiechu i w zamieszaniu, zagłuszając wewnętrzny głos.

Czy jednak nadmierne oczekiwania nie zabijają w nas umiejętności cieszenia się z rzeczy, które posiadamy?

Co w sobie więc pielęgnować: nadmierne oczekiwania czy umiejętność cieszenia się z tego, co już mamy?

Oczekiwania dają nam rozwój, cieszenie się z życia daje szczęście. Może celem dobrego życia jest własne tempo osiągania celów i cieszenia się z ich realizacji?

Autor: Anna-Maria

Harfistka delikatnie – 20

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do młodych osób, które przyszły na koncert. Niektóre z nich były pierwszy raz w filharmonii. Ktoś zwrócił uwagę na to, że pomieszczenie bardzo ładnie „układa” dźwięki i instrumenty są słyszalne doskonale. Ktoś inny obserwował artystów grających na swoich instrumentach. W ich zachowaniu było widać wielkie zaangażowanie w grę. Inne osoby po prostu przekonały się do tego rodzaju muzyki i zakomunikowały, że regularnie, co roku, będą kupować bilety na koncert.

Autor: Adam